Korek, Kapsel i inne zwierzaki

Korek, Kapsel i inne zwierzaki

Autor: Onas
26 sierpień 2020 / TERAPIA I REHABILITACJA

Aleksandria Druga niedaleko Częstochowy. Tutaj, w położonym wśród lasów gospodarstwie, z dala od zgiełku miasta, dzieci z różnymi niepełnosprawnościami pod troskliwą, życzliwą opieką Wuja Toma i Pani Moniki zaprzyjaźniają się z naturą i otrzymują potrzebne wsparcie terapeutyczne. 
W ośrodku Fundacji Dzieci Wuja Toma
prowadzona jest terapia z udziałem zwierząt, a w specjalnie zaprojektowanym ogrodzie sensorycznym, łączącym ideę ogrodu z edukacyjnym placem zabaw, dzieci mogą odkrywać wszystkimi zmysłami świat przyrody albo po prostu odpoczywać.
O troskach i radościach prowadzenia Fundacji rozmawiamy z jej prezesem, Panią Moniką Strach.

Skąd pomysł na Fundację i pomaganie przez animaloterapię ?
Najpierw spełnialiśmy nasze marzenia i kupowaliśmy zwierzęta do własnej hodowli, a potem, kiedy odwiedzali nas znajomi z dziećmi, widzieliśmy, ile radości daje im możliwość obcowania z końmi, kozami czy osiołkami. Wtedy narodził się pomysł utworzenia fundacji, która skieruje swoje działania do dzieci. Ponadto moja praca zawodowa związana jest z dziećmi z niepełnosprawnościami, dziećmi zaburzonymi, mającymi różne problemy, stąd wiem, że animaloterapia może skutecznie stymulować rozwój dzieci i wspomagać inne rodzaje terapii. Zawsze wierzyłam, że kontakt z naturą pozwala leczyć duszę i ciało. A ponieważ w naszej okolicy brakowało i wciąż brakuje miejsc, gdzie zwierzęta pomagają leczyć ludzi, postanowiliśmy takie miejsce stworzyć.
Owszem, jest sporo ośrodków jeździeckich, prowadzących naukę jazdy konnej, ale nie ma takich ośrodków, w których osoby z niepełnosprawnościami mogłyby skorzystać z terapii. 


Zdjęcie ze zbiorów Fundacji Dzieci Wuja Toma

Z czego wynika taka sytuacja? 
To jest po prostu nieopłacalne. Jest to działalność, która nie przynosi zysków w stosunku do włożonej pracy i zaangażowanych środków. Przy hipoterapii pracują dwie osoby,  hipoterapeuta i asystent, który prowadzi konia.Trzeba doliczyć koszt obsługi weterynaryjnej, usługi kowala. Do hipoterapii wykorzystuje się konie małej rasy, niewysokie, o łagodnym charakterze, a w ośrodkach jeździeckich raczej są konie duże, przygotowane do rekreacji czy ujeżdżenia. Poza tym koń musi być wcześniej wyszkolony, przygotowany psychicznie na to, że dziecko może się wiercić, kopać, krzyczeć. Dla zwierzęcia, które z natury jest bardzo płochliwe, jest to bardzo trudna i obciążająca praca. 

Jakie zwierzęta mieszkają i pracują w Waszym ośrodku i jak się układa ich współpraca z małymi podopiecznymi?
Mamy konie rasy huculskiej - obecnie 8, jednego kuca szetlandzkiego, 3 osiołki, kozy, psy. 
W stajni z końmi mieszkają też koty - wszystkie to bezdomniaki, które albo przybłąkały się do nas, albo straciły swój dom. Pracujące z dziećmi zwierzaki są odpowiednio dobrane i przygotowane do takich zajęć. Poza tym nasze zwierzęta przebywają na co dzień z nami, nie są izolowane w boksach czy na odległych pastwiskach, więc są bardzo związane z ludźmi, potrzebują ich obecności. Największymi wielbicielami dzieci są psy - kiedy pojawia się dziecko, to Korek, owczarek niemiecki, zostawia Wuja i wiernie asystuje dziecku na każdym kroku. Mona, labrador, to z kolei pies do zagłaskania i przytulania, sama nie w pełni sprawna, potrafi zachęcać dzieci do zabaw. Bardzo lubiany przez wszystkie dzieci jest Kapsel, jeden z naszych osiołków.  


Zdjęcie ze zbiorów Fundacji Dzieci Wuja Toma

Czy zainteresowanie formami terapii, które prowadzi Wasza Fundacja jest duże?  
Obecnie w fundacji odbywają się zajęcia hipoterapii, od wiosny do jesieni, przy sprzyjających warunkach pogodowych, ponieważ nie mamy krytej ujeżdżalni, niestety jej koszt przewyższa nasze możliwości.  Z osiołkami i kozami prowadzimy zajęcia o charakterze dydaktyczno - wychowawczym. Organizujemy również pikniki terapeutyczne, rodzinne, edukacyjno-przyrodnicze, zapraszamy grupy szkolne i przedszkolne na ogniska i imprezy integracyjne.
Zapotrzebowanie na takie zajęcia  jest bardzo duże, bywały lata, że w naszym ośrodku tygodniowo ok 50 dzieci korzystało z terapii, finansowanej z dotacji, grantów lub przez inne placówki czy organizacje. Obecnie nie mamy aż tylu pacjentów, przede wszystkim z powodu braku środków finansowych. Rodzice dzieci niepełnosprawnych najczęściej nie są w stanie opłacić im tylu godzin terapii, ile dziecko by potrzebowało, a my musimy utrzymać zwierzęta, opłacić terapeutów, asystentów. 


Zdjęcie ze zbiorów Fundacji Dzieci Wuja Toma

Przestrzenią do prowadzenia terapii jest też ogród sensoryczny. Co było inspiracją do jego stworzenia i na czym polega jego idea?
Pierwotnie myśleliśmy o placu zabaw dla dzieci, żeby przyjemnie spędzały czas czekając na hipoterapię, nie stać nas jednak było na specjalistyczne wyposażenie. Wtedy też poznałam teorię Witaminy N jak Natura (Richard Louv „Ostatnie dziecko lasu. Jak ocalić nasze dzieci przed zespołem deficytu natury”) i jej przesłanie, że „żadne dziecko nie będzie w stanie naprawdę poznać ani docenić przyrody, jeśli świat naturalny będzie oglądało tylko przez szybę albo na ekranie”. Ta myśl ukierunkowała nasze plany i zdecydowałam, że zrobimy specjalny ogród dla dzieci. Projekt wykonała dla  nas nieodpłatnie Paulina Cieślik, właścicielka firmy Zoen Architektura Krajobrazu. Ogród jest tak zaprojektowany, by bodźce pozawzrokowe były użyte celowo i w większym natężeniu niż zwykle. Rośliny i wszystkie urządzenia znajdujące się w nim pełnią funkcję nie tylko relaksacyjną, zabawową ale przede wszystkim mają  wartość dydaktyczną i terapeutyczną. W ogrodzie znajdują się szerokie alejki, strefy roślin szczególnie oddziałujących na wzrok, słuch, dotyk, węch, smak, propriocepcję. Są w nim również ścieżki sensoryczne, wigwamy, deszczownia, ściana dźwięków, huśtawka dla dzieci na wózkach, hamak terapeutyczny i inne elementy do terapii i relaksu.  Sprawdza się bardzo dobrze w terapii, szczególnie u dzieci z niepełnosprawnością intelektualną, z autyzmem, z niepełnosprawnością sprzężoną, dzieci niedowidzących i niewidomych.   


Zdjęcie ze zbiorów Fundacji Dzieci Wuja Toma

Skąd pozyskujecie fundusze i czy znajdujecie chętnych do pomocy? 
Od początku zdawaliśmy sobie sprawę, że musimy stworzyć odpowiednie, bezpieczne i higieniczne warunki do prowadzenia regularnych, profesjonalnych zajęć terapeutycznych, a to potrzebne są już duże środki. Nie jest łatwo je zdobywać.
Doraźnie otrzymujemy wsparcie od firm, chociażby dostaliśmy profile stalowe na pergole w ogrodzie sensorycznym od firmy Envun, piękny paśnik dla koni na padok od anonimowego darczyńcy, czy altanę od producenta wiat. Staramy się też (i często dostajemy) o rabaty przy zakupie materiałów budowlanych, np. od firmy Kostbet czy w częstochowskiej ocynkowni. Ostatnio Fundacja Dobrej Myśli i jej Klub Filantropów dofinansowali nam zakup woliery dla papug. Pozyskujemy również drobne kwoty z serwisu Fanimani, corocznie też staramy się o dofinansowanie od jst w trybie pozakonkursowym, tzw. małych grantów, ale samorządy zazwyczaj mają inne priorytety niż my, w tym roku np. tylko jedna z czterech okolicznych gmin, do których złożyliśmy ofertę, przyznała nam dofinansowanie na hipoterapię i zajęcia z osłami oraz kozami.Projekt ośrodka zrobił dla nas znany architekt Daniel Cieślik (Anta Architekci, Grupa Verso), oczywiście pro bono. Sami też wkładaliśmy i nadal wkładamy bardzo dużo własnej pracy, aby rozbudowywać ośrodek, mąż większość wszelkich robót, także budowlanych, wykonuje sam, dzięki temu znacząco ograniczamy koszty. Od początku przyjęliśmy zasadę, że Fundacji nie prowadzimy w celach zarobkowych, koszty utrzymania zwierząt  pokrywaliśmy i nadal pokrywamy z prywatnych środków.


Zdjęcie ze zbiorów Fundacji Dzieci Wuja Toma

Co jest w tej chwili największą troską Fundacji?
Uważam, że udało nam się osiągnąć bardzo dużo, możliwości rozwoju fundacji są ogromne, jednak teraz doszliśmy do granicy - nie wystarczy już praca wolontaryjna dwóch osób, aby osiągnąć więcej, trzeba stworzyć strukturę organizacji, zatrudniać pracowników nie tylko do prowadzenia zajęć, ale też do obsługi zwierząt, utrzymania terenu, zdobywania funduszy na działalność. Po prostu już brakuje nam czasu, a często też sił. Doskwiera nam brak fundraiserów, którzy pomogliby nam pozyskiwać środki na działalność i stałych wolontariuszy do pomocy w bieżących pracach,sprzątanie boksów, obsługa, treningi i pielęgnacja koni, utrzymanie terenu, pielęgnacja ogrodu. Są to prace mało atrakcyjne, ciężkie, żmudne, nie ma za wielu chętnych, żeby je wykonywać za darmo.

Jakie są Wasze plany na bliższą i dalszą przyszłość?
Na razie nie planujemy daleko w przyszłość, raczej koncentrujemy się na realizacji bieżących zadań, czyli budowie woliery dla papug, nowych boksów dla koni i osłów, kontynuacji stawiania ogrodzeń.


Co sprawia, że pomimo trudności wciąż działacie, co Was najbardziej motywuje?
Chcemy dzielić się tym co mamy, pomagać, a kiedy widzimy, że dzieci – nasi goście i podopieczni - wyjeżdżają od nas z płaczem, bo chcieliby zostać jeszcze, jesteśmy przekonani, że warto to robić.  


Grafika należy do Fundacji Dzieci Wuja Toma https://www.facebook.com/FundacjaDzieciWujaToma
 

Fundację możesz wspomóc przez darowizny finansowe, materiałowe, oraz nawiązując współpracę wolontaryjną.

https://dzieciwujatoma.pl/strona/pomagam

https://dzieciwujatoma.pl/aktualnosci/kazdy-moze-pomoc-w-budowie-osrodka-animaloterapii

 

***

Więcej o działalności Fundacji Dzieci Wuja Toma można się dowiedzieć na stronach:

https://dzieciwujatoma.pl/

https://www.facebook.com/FundacjaDzieciWujaToma



Komentarze EKSPERTÓW


Brak wyników.

Najnowsze wątki


Informujemy, iż korzystamy z informacji zawartych w plikach cookies. Użytkownik może kontrolować pliki cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies