Wilk człowiekowi wymiarem sprawiedliwości. O projektach osób poszkodowanych i wymiarze...

Wilk człowiekowi wymiarem sprawiedliwości. O projektach osób poszkodowanych i wymiarze...

Autor: Kamil Makarewicz
17 sierpień 2018 / WYMIAR SPRAWIEDLIWOŚCI

Według statystyk w Polsce jest ponad 40 tys. osób poszkodowanych przez wymiar sprawiedliwości, co w wywiadach potwierdzają wiceministrowie sprawiedliwości Patryk Jaki i Michał Wójcik. O tym jak wielkim problemem jest wadliwe działanie wymiaru sprawiedliwości w Polsce i jaki to ma wpływ na życie osób poszkodowanych, opowie jedna z nich, Pani Ewa Biskupska:

1. Cyceron powiedział: „Narodziliśmy się dla sprawiedliwości.” Oznacza to: jeśli jej nie ma , powinno się do niej dążyć. Od kiedy Pani się tym zajmuje?

Moje kłopoty z wymiarem sprawiedliwości rozpoczęły się w roku 1993, kiedy jako pracownik Urzędu Rady Ministrów skorzystałam z możliwości zakupu mieszkania od urzędu. Okazało się, że tylko ode mnie URM przejął moje dotychczasowe mieszkanie własnościowe, które kupiła mi moja mama, Ponadto kupiłam mieszkanie kategorii M – 6 o powierzchni 100 metrów kwadratowych, a otrzymałam mieszkanie 84 metrów. W momencie, kiedy się zorientowałam, a było to jeszcze przed objęciem mieszkania, fakt ten zgłosiłam do Biura Administracyjnego, jednak Urząd nie był zainteresowany załatwieniem sprawy i w roku 1995 złożyłam sprawę do sądu. Skierowana do sądu sprawa leżakowała w Sądzie Okręgowym w Warszawie przez 8 lat i 10 miesięcy, a apolityczny i niezawisły sąd bez procesu, z pominięciem materiałów dowodowych wydał wyrok dla mnie niekorzystny. Zgodnie z zapisem art. 316 kpc wyrok nie może być ważnie wydany bez rozprawy. Wyrok ten podtrzymał Sąd Apelacyjny, a następnie Sąd Najwyższy na posiedzeniu niejawnym wydaje postanowienie odmawiające przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania. Postanowienie nie zawierało nawet uzasadnienia.

Co więcej, po skierowaniu sprawy do Sądu, mój pracodawca URM, korzystając z reorganizacji Urzędu, po 18 latach mojej pracy, degraduje mnie ze stanowiska głównego specjalisty, na stanowisko podreferendarza – najniższe stanowisko w urzędzie. Kiedy nie przyjęłam nowego angażu, pracodawca rozwiązał ze mną umowę o pracę. W kolejnych miejscach mojej pracy – a były to :…..urzędy państwowe, zwalniano mnie bez podawania powodów – łącznie 4 krotnie. Moje wynagrodzenie, zrównano z pensją sprzątaczki. Nie otrzymywałam podwyżek ani nagród. Sprawę o przywrócenie do pracy przegrałam. Wniosłam sprawę o mobbing, dyskryminację i naruszenie dóbr osobistych. Także te sprawy przegrałam. Obciążono mnie kosztami przekraczającymi 20 tys. zł. Czuję, że pokazuje mi się moje miejsce w szeregu.

2. Teraz służy Pani radami innym pokrzywdzonym. Co sprawiło, że będąc pod presją sądów zaczęła Pani działania prospołeczne?

Stało się dla mnie jasne, że polskie sądy są upolitycznione i skorumpowane, działają z pozycji siły a nie z pozycji prawa. Urzędy takie jak Rzecznik Praw Obywatelskich, który powinien stać na straży wolności i praw człowieka i obywatela, nie wypełnia swoich zadań. Inne urzędy, jak KPRM czy Ministerstwo Sprawiedliwości odpisują, że nie mogą nam pomóc. Organy ścigania, do których kierowane są sprawy, umarzają sprawy. Zawiedziona jestem również działaniem Biura Interwencji Prawnej Duda – Pomoc, bo tam też szukałam pomocy i jej nie otrzymałam. Wówczas zrozumiałam, że z uwagi na fakt, iż moja sprawa była skierowana przeciwko Skarbowi Państwa, nie miałam szansy, aby wygrać. Celowo obciąża się mnie wysokimi kosztami, żebym więcej nie starała się o walczyć. Zdawałam sobie sprawę, że sama nie dam rady, muszę się połączyć siły z innymi poszkodowanymi. Wspólne działania np.: nagłaśnianie spraw w mediach, przyniosły rezultaty. Przykładem jest pan Wojciech M. z Łowicza. Członek Fundacji „Veritatis” który nagłaśniając swój problem w programie Studio Polska, doprowadził do korzystnej dla siebie zmiany w postępowaniu sądowym.

3. A jak nazywa się ta organizacja i jak działa?

Należę do Stowarzyszenia Demokracja i Sprawiedliwość. Reprezentujemy obywateli, którzy od wielu lat bezskutecznie walczą z wymiarem niesprawiedliwości. Jednak organizacje pozarządowe są wciąż za słabe, aby wygrać z takim przeciwnikiem jakim jest sąd. Nie mają dużych funduszy, nie zatrudniają prawników. W takiej sytuacji pomoc polega głównie na organizowaniu protestów pod sądami, czy udziale w rozprawach. Sędziowie jednak często nie dopuszczają do udziału przedstawicieli naszej organizacji w rozprawach. Co prawda jest pewien postęp, bo teraz, o patologiach w sądownictwie mówi się głośno. Od momentu transformacji ustrojowej, żadne ugrupowanie polityczne nie dokonały zmian w wymiarze sprawiedliwości oraz organach ścigania. Po dziś dzień, orzekają sędziowie z okresu PRL–u, którzy byli dyspozycyjni wobec władz komunistycznych. Uważamy, że aktualnie jest odpowiedni moment na rozpoczęcie gruntownych reform władzy sądowniczej i organów ścigania.

Popieramy zatem działania rządu, który uważa, że wymiana sędziów ma fundamentalny wpływ na przyszłą jakość orzecznictwa.

4. Czy wspólne działania przez wsparcie wystarczają by mieć siłę do dalszego działania?

Oczywiście, połączyło nas jedno - krzywda jaką doznaliśmy szukając w sądach sprawiedliwości. Wiem, że taką pomoc można znaleźć w Ogólnopolskim Pogotowiu Dla Ofiar Przemocy w Rodzinie (tzw „Niebieska Linia”), i że szczegółowe informacje można uzyskać w urzędach gmin lub dzielnic.

Osoby poszkodowane często są osamotnione ze swoimi problemami. Powinny szukać pomocy w organizacjach pozarządowych, których obecnie jest dużo. Ponadto powinny mieć możliwość skorzystania z profesjonalnej pomocy w urzędach administracji rządowej.

5. Widzi Pani jakąś receptę na ten obecny stan polskiego wymiaru sprawiedliwości, jakieś antidotum?

Powinien nim być Urząd Rzecznika Praw Obywatelskich, stojący na straży wolności, praw człowieka i obywatela. Ani ja, ani moi znajomi, którzy kierowali tam sprawy, nie otrzymali pomocy. To fasadowy urząd.

Jestem za dokonaniem głębokich zmian w wymiarze sprawiedliwości, gdyż, obecne sądy są upolitycznione i skorumpowane, na wszystkich szczeblach i w całym kraju. Wyroki wydawane są z rażącym naruszeniem prawa i my poszkodowani, mamy na to konkretne dowody. Zdecydowanie jestem za pozbawieniem sędziów i prokuratorów immunitetów. Nigdzie w Europie sędziów i prokuratorów nie chroni immunitet. Popieram też pomysł wprowadzenia ław przysięgłych, które funkcjonują w wielu państwach.  I bardzo liczę na tzw. „skargę nadzwyczajną”, która dla wielu poszkodowanych jest teraz ostatnią deską ratunku.

 

Nie ma pokoju bez sprawiedliwości, nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia.”

przytaczając słowa Jana Pawła II , życzę Pani siły i wytrwałości w dążeniu do celu.

Dziękuję za rozmowę.



Komentarze EKSPERTÓW


Brak wyników.

Najnowsze wątki


Informujemy, iż korzystamy z informacji zawartych w plikach cookies. Użytkownik może kontrolować pliki cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies