Eurosieroty

Eurosieroty

Autor: Aleksandra Przybysz
8 grudzień 2017 / RODZICE, WYCHOWANIE, EDUKACJA

Czy są prowadzone badania i statystyki, jak rozłąka z rodzicami wpływa na psychikę dzieci? Dziadkowie nie dają rady, ale też nikt nie zastąpi dzieciom rodziców. Czy nie powinno się nagłaśniać tego problemu w mediach? Przydałyby się audycje telewizyjne – we wszystkich stacjach - rozmowy z psychologami, pedagogami, dyrektorami szkół, OPS, o dramatach porzuconych dzieci i starych rodziców? Może to zatrzyma chociaż część osób, gdy dowiedzą, jakie mogą być konsekwencje ich decyzji, na co skazują swoje dzieci? 



Dyskusje
1 komentarze/y

Elżbieta Misiak, 13 styczeń 2018

Problem rodziny i problem społeczny

Pojęcie eurosieroctwa jest ostatnio często spotykanym terminem. To złożenie dwóch słów brzmi chwytliwie, ale jego popularyzowanie w mediach łączy się z pewnym nadużyciem. Sierota to przecież ktoś, kto wskutek śmierci ojca lub matki albo obojga jest już pozbawiony rodziców lub jednego z nich. Tymczasem wyjazd do innego kraju, choć bywa bolesnym doświadczeniem, nie musi oznaczać trwałej rozłąki.

Niewątpliwie każda nasilona emigracja w celach zarobkowych, czy to dłuższa, czy krótsza, powoduje rozmaite perturbacje dla otoczenia osób wyjeżdżających – przede wszystkim dla najbliższych, zwłaszcza silnie zależnych materialnie i emocjonalnie od opuszczającej dom osoby. Zjawiska te obserwuje się w szczególności od czasu wejścia Polski do Unii Europejskiej i otwarcia dla naszych obywateli innych rynków pracy. Jeśli wziąć pod uwagę możliwość doświadczania przez dzieci i młodzież negatywnych skutków wyjazdu jednego albo obojga rodziców w celach zarobkowych na czas od kilku miesięcy aż po kilka lat, to aż jedna piąta nieletnich w naszym kraju mogła odczuć konsekwencje z tego powodu.

Co ukazują wyniki badań

W roku 2008, jak i po upływie dziesięciu lat po naszym akcesie do UE, a także w dwa lata potem uzyskano ciekawe wyniki badań, prowadzonych zarówno przez Kuratorium Oświaty, jak i na zlecenie Rzecznika Praw Dziecka (badania prowadzono min. w placówkach oświatowych, w tym w 100 szkołach, w których ankietowano zarówno uczniów, jak i nauczycieli). Okazało się, że ilość emigrantów zarobkowych od 2004 roku do krajów UE to aż 2.2 mln osób; liczba ta zmniejszyła się od czasu pierwszego z wymienionych badań do 2014 r. o kilka procent. Zdecydowana większość wyjeżdżających to ojcowie (około 70%), matki opuszczają rodziny znacznie rzadziej (15 %), podobnie wyglądają procentowo wyjazdy obojga rodziców i pozostawienie przez nich  dzieci w kraju (najczęściej z dziadkami ze strony matki). Ponad 65 % wyjazdów to sytuacje, gdy na przemian zarabiają za granicą raz ojciec, raz matka – zwykle jednak wyjazdy ojców trwają znacznie dłużej. Na cały rok decyduje się pozostawić rodzinę około jedna piąta ojców i nieco ponad jedna dziesiąta matek – doświadczenie tak długiego rozstania przeżywa w Polsce ponad 3% dzieci. Z badań wynika, że tylko jedna trzecia wyjeżdżających w celach zarobkowych przysyła do kraju pieniądze. Spośród przebywających w celach zarobkowych w Wielkiej Brytanii, chce wrócić do kraju zaledwie kilka procent, a spośród przebywających w Niemczech – około dwadzieścia procent. Najczęstszą formą kontaktów z pozostawionymi dziećmi pozostaje SKYPE. Smutne, że aż czterdzieści procent uczniów szkół podstawowych deklarowało chęć emigracji, a w szkołach ponadpodstawowych jeszcze o kilka procent więcej. Niestety, średnio licząc, przeciętny emigrant przebywa za granicą około dziesięciu lat! Koszt społeczny emigracji zarobkowej to nie tylko straty gospodarcze, czyli utrata potencjalnych pracowników i drenaż wykształconych i przedsiębiorczych obywateli. To również częsty rozpad rodzin, obniżenie warunków materialnych, w jakich żyją i negatywne skutki długotrwałej separacji.

Osłabienie i zrywanie więzi

Dorośli, podejmując decyzję o wyjeździe, nie zawsze są świadomi jej dalszych rezultatów, zwłaszcza pozamaterialnych. Tym bardziej nieświadome tego są dzieci. Im młodsze, tym bardziej odczują – niekoniecznie od razu – efekt utraty rodzica, choćby trwała zaledwie parę miesięcy. Jeśli praca ojca lub matki wiązała się wcześniej z częstymi, długimi delegacjami, dziecko jest w pewien sposób „zaszczepione” na emocje związane z przeżywaniem rozłąki. Podobnie, gdy wcześniej dużo się mówi w domu o konieczności wyjazdu i traktuje to jak coś zwyczajnego, ustalając np. formy kontaktu w tym czasie, rozwiązywania spraw. Oczywiście, wszystkiego nie da się przewidzieć, zwłaszcza pod nieobecność obojga rodziców rodzina może przeżywać nieoczekiwane trudności, np. związane z wyrażeniem zgody na leczenie w przypadku potrzeby hospitalizacji, operacji itp. Podjęto prace nad regulacjami prawny mi, mogącymi to ułatwić, ale nie zawsze ciocia, babcia czy dziadek opiekujący się dziećmi radzą sobie z zawiłościami prawnymi niektórych decyzji, jakie znienacka zmuszeni są podejmować. Podobnie jak w przypadku marynarzy wypływających w długotrwałe rejsy czy żołnierzy wyjeżdżających na długie misje, rodzina musi nauczyć się radzić sobie bez nich, a zawsze powstają w związku z tym różne trudności. Matka czy inna osoba musi przejąć wszystkie obowiązki rodzicielskie, co nie jest proste, nawet ze względów logistycznych, czuje często brak wsparcia, niepokój, obawy, lęki, zmęczenie, samotność. Dziecko, szczególnie małe, silnie odczuwa rozstanie, brak bliskiej osoby wiąże się często ze wzrostem poczucia zagrożenia, cierpieniem wynikającym z tęsknoty, lękiem przed odrzuceniem. U niektórych dzieci można dostrzec wzrost niepokoju, pogorszenie motywacji do nauki, płaczliwość, objawy depresyjne, obniżenie nastroju, obniżoną samoocenę. Zdarzają się przypadki objawów takich, jak problemy ze snem, min. trudności z zasypianiem, koszmary, a także kłopoty z koncentracją, niekiedy wzrost agresji, zachowania niebezpieczne (od tzw. niegrzeczności po picie alkoholu  lub, przeciwnie, izolowanie się, wycofywanie z dotychczasowych aktywności i kontaktów). Brak ojca lub matki może rodzić rozgoryczenie, żal, przygnębienie i smutek, niekiedy rozpacz, a w przyszłości sprawiać wiele problemów z odbudowaniem nadwątlonej przez rozstanie więzi. Dlatego każdy, kto myśli o wyjeździe w celach zarobkowych, powinien zadać sobie pytanie, czy zyski z takiego wyjazdu i rozstania z dziećmi, z małżonkiem, będą warte ewentualnych strat.