Trzecia sekta?

Prawda jest najważniejsza

Statystyki bloga:
Wizyty: 10480
Liczba postów: 27
Liczba komentarzy: 174

Trzecia sekta?


Z wielkimi oporami wciąż dzisiaj przeglądam niektóre teksty z portalu S24, ale nie potrafię się przemóc, by tam włazić, choćby z komentarzem. Dlatego więc, tutaj po raz drugi wejdę w polemikę z Janem Makiem, tym razem w związku z jego najnowszą notką  „Dwie sekty smoleńskie” :

http://janmak.salon24.pl/774637,dwie-sekty-smolenskie

Jan Mak bez zażenowania przyjął nazwę „sekty” dla określenia dwóch grup wyróżniających się poglądem na to co stało się w Smoleńsku 10 kwietnia 2010. Pisze:

„….dwie sekty smoleńskie funkcjonujące w polskim społeczeństwie. Jedna złożona z tych, którzy WIEDZĄ (wiedzieli od razu), że pod Smoleńskiem mieliśmy do czynienia z zamachem, i druga złożona z tych, którzy WIEDZĄ (wiedzieli od razu), że pod Smoleńskiem wydarzyła się katastrofa spowodowana przez ofiary. Obie sekty w niezliczonych artykułach, wpisach i komentarzach przekonują, że wszystko jest oczywiste, oni znają już wszystkie fakty i żadne dodatkowe wyjaśnienia (żadni eksperci z zewnątrz, którzy podważaliby ich niepodważalną WIEDZĘ), nie są tu potrzebni.” 

Już samo użycie nazwy „sekta” prowokuje do zaliczenia Jana Maka do niewymienionej przez niego trzeciej sekty, reprezentatywnej dla ludzi, którym wydaje się, że są mądrzejsi od innych wtedy, gdy stwierdzą, że ich żadne argumenty nie przekonują, bo potrzebne są dowody niepodważalne (beyond any reasonable doubt). Członkowie tej sekty odnoszą się z niczym nieuzasadnioną  wyższością do tych, których zamieścili w dwóch innych sektach, kompletnie nie dopuszczając do siebie myśli, że to właśnie tamci mogą na nich patrzeć, jako na ludzi niezdolnych do wyciągania wniosków, kierowanych wyłącznie obawą o pomyłkę. A już sam Jan Mak woli lokować się bezpiecznie w stadzie i tak racjonalizuje swoją postawę:

„…W moim środowisku, uniwersyteckim, rozsądni ludzie wyrażają raczej daleko posunięty sceptycyzm sceptycyzm i wielką niechęc do ciągłego rozgrywania tej tragedii politycznie.”

Z głębokim przekonaniem ja sam od dawna lokuję się w pierwszej z wymienionych w kolejności sekcie, a obszerną argumentację przedstawiłem jeszcze w dawnym S24.  Tych z trzeciej sekty uważam za bojaźliwych, niezdolnych do wyciągania wniosków z ustalonych faktów, lub też koniunkturalnie czekających na zarysowanie się wyraźnej przewagi jednej sekt, by tam właśnie dołączyć. Szczerze mówiąc, mam więcej zrozumienia dla postawy członków drugiej sekty, twierdzących, że żadnego zamachu nie było. Przynajmniej widać dość jasno ich motywacje i zdolność do ponoszenie ryzyka, gdy przegrają z kretesem. Na przykład nie mogę przyznać, że jeden z głównych komentatorów pod omawianą notką w S24 – prof. Paweł Artymowicz jest niezdolnym do myślenia i wnioskowania oszołomionym sekciarzem. Ma swoje motywacje, by angażować się w zaciemnianie i bagatelizowanie zbrodni smoleńskiej – roboczo przyjmuję, że jest w tej sprawie agentem wpływu i zdaje sobie sprawę z ryzyka tej roboty, a także konsekwencji jakie go czekają.  

Najbardziej irytujące w tekście Jana Maka jest jednak to, że wbrew faktom, a dla podkreślenia rzekomej powagi swojego sceptycyzmu, obu zdefiniowanym przez niego sektom przypisuje na równym poziomie twierdzenie, że wszystko jest już wyjaśnione, znane są wszystkie fakty i żadne dodatkowe wyjaśnienia nie są już potrzebne (patrz cytat powyżej). Tak rzeczywiście twierdzi sekta druga i w zasadzie na tym opiera całą swoją pseudo-argumentację. Nie znam natomiast, ani jednej wypowiedzi, którą można by przypisać sekcie uznającej, że miał miejsce zamach, w której byłoby wzywanie do zakończenia na tym etapie badań i rezygnację z dalszego wyjaśniania wydarzenia. Także ja czekam na dalsze wyjaśnienia, choć jestem pewien słuszności własnego poglądu o zamachu; te wyjaśnienia potrzebne są całej Polsce, gdzie myślenie ludzi kieruje się bardzo różnorodnymi drogami.

Już mniej irytujące, ale kompletnie naiwne jest oczekiwanie Jana Maka, że można dobrać zespół ekspertów i badaczy, obdarzonych generalnie uznawaną przez wszystkich wiarygodnością, którzy podejmą się i wyjaśnią co się stało w dniu 10.04.2010 i olbrzymia większość to przyjmie do wiadomości. Nie ma takiej możliwości, a postawienie prof. M.Kleibera, jako przykładu osoby w pełni wiarygodnej, pokazuje stopień naiwności autora.

Z drugiej strony mamy do czynienia z zagadką zero-jedynkową i nie ma żadnej możliwości, by pogodzić „obie sekty” i skłonić tę trzecią sektę do dołączenia i zgody na jakiś kompromisowy wariant wyjaśnienia. Albo był zamach, albo zamachu nie było – rację może mieć tylko jedna z sekt, albo ta pierwsza, albo druga i takie wyjaśnienie musi być końcem sprawy dla większości Polaków. Nie dla wszystkich, bo także dzisiaj znajdziemy „Polaków”, którzy lubią twierdzić, że Katyń to zbrodnia niemiecka.

Gdy wszystko się wyjaśni, każdy będzie mógł odnotować ten moment, w którym on sam uznał, co się w Smoleńsku stało. Nie ma znaczenia na jakiej podstawie to uznał, czy były to już argumenty, czy po prostu nie mniej ważna ludzka, głęboka intuicja, jaką wykazał ś.p. Kard. Stanisław Nagy, gdy w dzień po katastrofie nazwał ją „dziejową katastrofą”, tym samym pozbawiając ją wymiaru losowego.     

 

 

Poza tytułowym tekstem, zwrócę się z gorącym apelem do administratorów portalu Onas.org.pl, by przyspieszyli prace nad pełnym uruchomieniem naszego nowego miejsca, bo coś tu zdaje się wygasać zanim się na dobre rozpoczęło. Coraz trudniej wykrzesać z siebie chęci do pisania tekstów i komentowania, gdy tak niewiele osób tu zagląda, uznając miejsce za trwałą prowizorkę. Mam też nadzieję, że gdy portal ruszy pełną parą, większość piszących zadomowi się tutaj i nie będzie obsługiwać leniwych czytelników w innych miejscach, bo taki byłby skuteczny przepis na hamowanie rozwoju portalu.

 

Rafał Broda / 30, kwiecień, 2017


Komentarze

JacekB
Mnie ta ostatnia prezentacja nie rozczarowała i myślę, że film był znacznie lepszy, niż mogłaby być na przykład bezpośrednie omówienie przez członków podkomisji. Także, jak wcześniej napisałem, poważny zarzut, że kontrolerzy umyślnie naprowadzali samolot ku katastrofie był przełomowy i sygnalizował całkiem inne podejście w stosunku do Laskowo-MAKowych zasłon. Wiele spraw się dzieje i wiele z nich bardzo długo pozostaje niewyjaśnionymi - myślę, że trzeba się temu krytycznie przyglądać, ale trzeba też pielęgnować zaufanie do tych nielicznych, którzy na zaufanie mocno zapracowali, a dzisiaj decydując  mają ważne przesłanki, by nie odsłaniać wszystkiego. Oni też muszą dobrze wiedzieć, że takie zaufanie nie jest nieograniczone i sprawy trzeba wyjaśniać. Pozdrawiam!

Rafał Broda / 1, maj, 2017 10:24:17

Informujemy, iż korzystamy z informacji zawartych w plikach cookies. Użytkownik może kontrolować pliki cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies