Chronią małe, dziko żyjące zwierzęta w Polsce

Chronią małe, dziko żyjące zwierzęta w Polsce

Autor: Onas
9 marzec 2020 / EKOLOGIA

Duże dzikie zwierzęta żyjące w naszym kraju, jak żubry, dziki, wilki lub rysie, mocniej działają na wyobraźnię, a ich los bardziej interesuje opinię publiczną, niż sytuacja małych zwierząt, jak susły, popielice lub dziko żyjące chomiki europejskie. Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra” koncentruje swoją działalność na m.in. ochronie i odtwarzaniu populacji takich właśnie małych, zagrożonych wyginięciem zwierząt, żyjących w naszym kraju, o czym rozmawialiśmy z prezesem Towarzystwa, dr. Andrzejem Kepelem.

ONAS - Jakie prowadzicie państwo działania dla ochrony wybranych przez was gatunków zwierząt?

Andrzej Kepel - My nie tylko prowadzimy działania dotyczące zwierząt, ale również roślin i siedlisk przyrodniczych. Jest to jedna z czterech form działania naszego Towarzystwa, obok edukacji ekologicznej, badań naukowych i starań na rzecz doskonalenia i przestrzegania prawa ochrony przyrody. Można wydzielić kilka grup zwierząt, którymi się zajmujemy: gryzonie, nietoperze, ptaki – np. kulki wielkie czy gady – np. żółwie błotne. Do pierwszej z ich należą różne chronione gatunki. Przykładowo prowadzimy program przywracania polskiej faunie susła moręgowanego. To jest taki gatunek naziemnej wiewiórki, który wymarł w Polsce pod koniec lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Udało nam się go przywrócić. Na razie występuje na trzech stanowiskach, w tym na dwóch dosyć licznie. Kolejnym ssakiem, którym się zajmujemy, jest popielica, która jest nadrzewnym gryzoniem przypominającym wiewiórkę. Popielica wymarła na większości stanowisk w Polsce zachodniej i północnej, ale jeszcze jest w miarę liczna w innych regionach kraju. Żywi się przede wszystkim bukwią, czyli owocami buków. Jeżeli las bukowy zostanie wycięty i posadzony od nowa, zaczyna owocować gdzieś w wieku lat 70. Tak długiego postu popielice oczywiście nie mogą przeżyć. W związku z tym w wielu miejscach wyginęły na skutek gospodarki leśnej, nawet jeżeli buki wróciły w dane miejsce. Z powodzeniem je przywracamy – choćby w Puszczy Bukowej pod Szczecinem. Zajmujemy się też ochroną chomika europejskiego. Mało kto wie, że mamy w Polsce dziko żyjące chomiki.

Źródło fotografii: Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody „Salamandra”

Jak technicznie wygląda proces przywracania tych zwierząt do naturalnego środowiska?

W przypadku susła, sprowadziliśmy jego grupy z Węgier i Słowacji, hodujemy je w wolierach w ogrodzie zoologicznym w Poznaniu, a następnie wypuszczamy do dużych klatek aklimatyzacyjnych na obszarze dawnego występowania. Kiedy się już przyzwyczają do takiego terenu i odtworzą kolonie, wtedy te klatki likwidujemy. Oczywiście w takich miejscach prowadzimy też działania związane z przywracaniem i ochroną siedlisk odpowiednich dla susła. Suseł moręgowany jest gatunkiem „parasolowym”, czyli żeby chronić susła musimy chronić suche i bardzo ubogie pod kątem gospodarczym łąki, na których mieszka nie tylko on, ale i wiele innych gatunków zagrożonych owadów, gadów czy roślin. Utrzymanie tych łąk przyczynia się więc to zachowania wielu innych walorów przyrodniczych.

Źródło fotografii: Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody „Salamandra”

Na czym polega taka ochrona łąk?

W wielu miejscach, np. w Kamieniu Śląskim, susły wyginęły, bo ubogie łąki których potrzebują do życia nie przynosiły wystarczającego zysku dla właścicieli, zostały więc porzucone i zarosły krzewami. Tymczasem suseł potrzebuje otwartych, dużych przestrzeni. On musi mieć krótką trawkę, by jak stanie słupka, widział z daleka, czy nie zbliża się jakiś drapieżnik. Gdy łąka zarasta krzewami i znika, to znikają nie tylko susły, ale też inne gatunki zwierząt łąkowych. Musieliśmy wiec często wpierw wykarczować te wszystkie krzewy i sprawić, by łąka była utrzymywana w stanie regularnie koszonym, albo wypasanym przez zwierzęta. Możliwe są różne metody, w zależności od miejsca. Na przykład w jednym z nich pomogliśmy właścicielowi opłotować teren i teraz on trzyma tam bydło szkockie, które jest cały rok na pastwisku. Staramy się również udostępniania turystycznie takie miejsca, np. budując wieże do obserwacji susłów.

A jak chronicie inne rzadkie gryzonie?

W przypadku popielic metoda jest podobna, ale różni się w szczegółach. Popielice też hodujemy i wypuszczamy w specjalnych klatkach aklimatyzacyjnych. Jednak w odróżnieniu od susłów, wypuszczamy je pojedynczo do klatek wywieszonych na drzewach. Tam przez jakiś czas je dokarmiany, one się przyzwyczajają do miejsca, do którego zostały przeniesione. Potem otwieramy te klatki, ale popielice nadal mają w nich swoje budki i są tam przez jakiś czas dokarmiane. Stopniowo odkrywają okolicę i przyzwyczajają się do niej. Oczywiście w ramach takich programów prowadzimy też monitoring ich efektów. Na przykład wypuszczane popielice dostają nadajniki telemetryczne, dzięki których możemy z daleka obserwować ruchy i losy tych zwierząt. W takich siedliskach w porozumieniu z ich gospodarzami odtwarzamy też rodzime drzewa i krzewy owocowe, żeby wzbogacić bazę pokarmową dla popielic.

Źródło fotografii: Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody „Salamandra”

Kolejnym gatunkiem, który chronimy w sposób czynny, jest chomik europejski – zwierzę wielkości świnki morskiej. Są to najbardziej kolorowe ssaki Europy: czarno-biało-czerwone. W Polsce żyją głównie na polach. Żywią się nie tylko pokarmem roślinnym, ale również muszą sobie dojadać białko, czyli na przykład owady. Na Śląsku przy ich ochronie współpracujemy z gminą Jaworzno. To jest bardzo pozytywny przykład gminy, która dba o swoją przyrodę i specjalnie dla chomika europejskiego utworzyła na swoich gruntach rolnych użytek ekologiczny, który ma ponad 270 hektarów. Rolnicy mają tam specjalne ulgi w zamian za to, że prowadzą gospodarkę przyjazną chomikom. Niestety procedura trwała tak długo, że zanim utworzono ten użytek, populacja chomika, która była tam bardzo silna i liczna, zmniejszyła się do zaledwie kilkudziesięciu osobników. Jej różnorodność genetyczna też tak bardzo spadła, że stanowiło to zagrożenie dla ich przetrwania. W związku z tym hodujemy chomiki pochodzące z sąsiednich populacji i przesiedlamy, żeby tę populacje przywrócić do stanu liczebnego pozwalającego jej bezpiecznie przetrwać.

Zajmujecie się też ochroną nietoperzy. Proszę coś więcej o tym opowiedzieć.

W przypadku nietoperzy chronimy między innymi ich zimowiska, schronienia letnie i prowadzimy całodobowy telefon alarmowy. Gdy ktoś ma problem, bo np. wleciał mu nietoperz do mieszkania, albo podczas rozbiórki lub remontu domu trafił na grupę nietoperzy, wtedy do nas dzwoni i my staramy się pomóc i ludziom i nietoperzom. Często nie wystarczy porada telefoniczne i albo sami przyjeżdżamy na miejsce, albo szukamy gdzieś w pobliżu innego specjalisty, który mógłby przejąć sprawę. Tego typu interwencji w zeszłym roku podjęliśmy około 300. Przygotowujemy też wytyczne, na przykład jak chronić nietoperze przed negatywnym oddziaływaniem farm wiatrowych i jak robić oceny oddziaływania na nietoperze różnych inwestycji. Sami zabezpieczamy schronienia nietoperzy, albo pomagamy właścicielom budynków, na strychach których zamieszkały te zwierzęta, jak załagodzić ewentualne uciążliwości, a korzystać z tego, że w pobliżu kolonii nietoperzy jest mniej komarów. Dla zachowania takich zwierząt bardzo ważna jest działalność edukacyjna i towarzyszy ona praktycznie wszystkim naszym programom ochronnym, bo trzeba przekonać społeczeństwo, że to jest potrzebne. Na przykład w przypadku susłów lokalna społeczność musi wiedzieć, że one nie stanowią żadnego zagrożenia, a oni sami mogą być dumni z obecności susła na ich polach. Muszą też wiedzieć, jak powinni postępować, żeby tym susłom nie szkodzić. Podobnie w przypadku nietoperzy, musimy wyjaśniać ludziom, że ich rzekome wplątywanie się we włosy to wyłącznie przesąd i żadnego zagrożenia nie stanowią, jeżeli stosuje się elementarne zasady zdrowego rozsądku. Prowadzimy działania edukacyjne we wszystkich możliwych formach: wycieczki terenowe, prelekcje w szkołach, konkursy... W organizowanych przez nas już od ćwierć wieku konkursach wiedzy przyrodniczej w Wielkopolsce uczestniczy co roku kilka tysięcy uczniów. Wydajemy też Magazyn Przyrodniczy SALAMANDRA – jedno z najlepszych popularnonaukowych czasopism o tej tematyce w Europie.

Źródło fotografii: Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody „Salamandra”

Jeżeli ktoś chciałby się zająć ochroną gatunków w swoim własnym regionie, to w jaki sposób może pozyskać środki na taką działalność?

W tej chwili nie wygląda to najlepiej. W każdym regionie są wojewódzkie Fundusze Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, które zwykle raz do roku mają różne konkursy na dotacje związane z ochroną przyrody czy edukacją ekologiczną. Od każdego funduszu zależy, jakie są regulaminy tych konkursów – kto może startować, czy organizacje pozarządowe w ogóle mogą ubiegać się o te środki, na jakich zasadach i na co mogą dostać wsparcie. Tych środków jest też z roku na rok coraz mniej. Czasami na swoich terenach ochronę środowiska wspierają także gminy. Na przykład Miasto Poznań co roku ogłasza konkurs na działania związane z ochroną przyrody. Bywa też, że różne firmy przekazują mini-granty na działania lokalne. Najczęściej nie są one ukierunkowane konkretnie na ochronę przyrody, ale można też ubiegać się o wsparcie takich celów. Czasami udaje się nam z takich źródeł uzyskać niewielkie sumy: 3 lub 5 tysięcy na działania interwencyjne, czyli inni też mogą próbować. Jest też Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki, który w przeszłości przyznawał także organizacjom dotacje na ponadregionalne działania związane z ochroną zagrożonych gatunków czy siedlisk. W przypadku dużych projektów można ubiegać się o środki pochodzące z Unii Europejskiej. Zwykle są większe sumy i taka organizacja jak nasza, z fachową kadrą i dużym doświadczeniem, jest w stanie takie duże przedsięwzięcia prowadzić. Ale w przypadku mniejszych organizacji trudniej jest po takie środki sięgać. Coraz większe znaczenie mają też darowizny od osób chcących przyczynić się do ochrony przyrody oraz wpłaty z tytułu 1% podatku. Uzyskane z takich źródeł fundusze bywają bezcenne, bo można ja przeznaczać na to, co w danej chwili jest najpilniejsze – np. likwidowanie nagłych zagrożeń czy akcje ratunkowe.

Źródło fotografii: https://pixabay.com/pl

***

Więcej o działalności Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody „Salamandra” można się dowiedzieć na stronach:

http://www.salamandra.org.pl

https://www.facebook.com/PTOP.Salamandra/



Komentarze EKSPERTÓW


Brak wyników.

Najnowsze wątki


Informujemy, iż korzystamy z informacji zawartych w plikach cookies. Użytkownik może kontrolować pliki cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies