Łąka lepsza od trawnika, bo antysmogowa

Łąka lepsza od trawnika, bo antysmogowa

Autor: Onas
3 marzec 2019 / EKOLOGIA

Przeciętnemu człowiekowi łąka kojarzy się z krajobrazem wiejskim, a w miastach z opuszczonymi i zaniedbanymi terenami, bo w miastach przecież muszą być klomby kwiatowe i trawniki. Czy naprawdę muszą? Znaleźli się w naszym kraju pasjonaci, którzy uważają inaczej i zaczęli w miastach zasiewać łąki w miejsce trawników. Założyli też Fundację „Łąka”, która nie tylko zajmuje się zasiewem łąk w miastach, ale także organizuje warsztaty, akcje społeczne i realizuje różne projekty związane z łąkami i ekologią. Ale dlaczego? Po co? Jaki jest z tego pożytek społeczny? Zapewne nie tylko nas naszły takie pytania, dlatego poprosiliśmy o rozmowę Pana Macieja Podymę z Fundacji „Łąka”.

Źródło grafiki: Fundacja Łąka

ONAS – Cel Państwa działalności zawarte są w samej nazwie fundacji. Dlaczego jest nim właśnie łąka?

Maciej Podyma – Łąka pojawiła się jako odpowiedź na niezgodę na obowiązujący w miastach i przydomowych ogródkach trend, czyli wszędzie gdzie nie ma krzewów i drzew, są trawniki. Trawniki są złe dla środowiska – są drogie, wymagają ogromnych nakładów związanych z podlewaniem, nawożeniem i koszeniem. Dlatego kilka lat temu uznaliśmy, że trzeba z tym walczyć, więc szukaliśmy rozwiązania i okazało się, że najlepszym rozwiązaniem jest zastępowanie trawników łąkami, bo są tańsze w utrzymaniu, bardziej ekologiczne i bardziej sprzyjające zapylaczom. Zapragnęliśmy skończyć to szaleństwo trawnikowe, bo w parkach miejskich jest obecnie 90% trawników i tylko 10% drzew i krzewów, a my chcemy odwrócić te proporcje.

Źródło fotografii: Fundacja Łąka

ONAS – Dlaczego łąka jest bardziej opłacalna niż trawnik?

Maciej Podyma – Koszty wykonania samej łąki, jeżeli projektujemy nowy park, albo nasadzenia wokół budynków, są takie same jak w przypadku trawnika, ale później jest większa opłacalność jeśli chodzi o koszty utrzymania. Trawnik kosimy kilkanaście razy w roku, a jeśli jest dobra pogoda, albo jest dobry system nawadniania, to nawet co tydzień i wydajemy pieniądze nie tylko na operatora, ale i na paliwo do kosiarek. Na koszenie trawy wokół dróg i autostrad wydajemy rocznie około 1,5 miliarda złotych, a na koszenie trawników we wszystkich miastach 3,5 miliarda złotych, zatruwając przy tym atmosferę olbrzymią ilością spalin z kosiarek. Trawnik też trzeba utrzymywać należycie dostarczając mu cały czas nawozów i używając środków ochrony roślin. W przypadku łąki nie używamy nawozów ani środków ochrony roślin i kosimy ją tylko dwa razy w roku – na początku lata i na jesieni. Pracujemy na około 300-u gatunkach, z których wybieramy do mieszanki około 25, więc możliwości jest mnóstwo. Możemy dostosować wysokość, kolor, a nawet zadania specjalne dla danej łąki.

Źródło grafiki: Fundacja Łąka

ONAS – Jakie i gdzie prowadzicie Państwo działania na rzecz odtwarzania łąk?

Maciej Podyma – My działamy w miastach i proponujemy łąki zamiast trawników, często też na terenach, na których kiedyś były łąki, ale to nie jest odtwarzanie istniejących tam wcześniej siedlisk. Pomagamy rolnikom na terenach, gdzie jeszcze są stare łąki, które kiedyś były koszone przez rolników, żeby wykarmić ich zwierzęta, i które powstały w sposób naturalny, bez udziału człowieka. My jednak przede wszystkim skupiamy się na miastach i nie nazwałbym tego odtwarzaniem łąk, lecz tworzenie nowych łąk lub zastępowaniem nimi trawników.

ONAS – Jak wyglądają prowadzone przez Państwa warsztaty, kto w nich uczestniczy i jaki jest ich cel?

Maciej Podyma – Celem fundacji jest promocja tego typu utrzymania zieleni i wspieranie zapylaczy, więc celem warsztatów, na które zapraszamy osoby młode, starsze, w średnim wieku, seniorów, dzieci przedszkolne i szkolne, pracowników firm, studentów, osoby zajmujące się zielenią na co dzień jest propagowanie tego typu utrzymania terenów zielonych. Na warsztatach pokazujemy jak założyć łąkę, jak zbierać nasiona, żeby u siebie zrobić łąkę z roślin, które można pozbierać na miedzach lub wokół domu, jak ją kosić, po co ona jest i jakie daje korzyści. Na warsztaty zapraszamy też często pszczelarzy, którzy pokazują swoją pracę, bo wiadomo, że pszczoły i dzikie zapylacze są teraz w odwrocie, więc musimy im jakoś pomóc.

Źródło fotografii: Fundacja Łąka

ONAS – Skąd wziął się pomysł na założenie fundacji i idea tworzenia łąk?

Maciej Podyma – Nie jesteśmy twórcami pomysłu łąki siewnej, lecz jesteśmy raczej „reinnowatorami”, czyli podeszliśmy do tematu zupełnie inaczej niż organizacje i osoby, które do tej pory zajmowały się łąkami. Pierwszą osobą w Polsce, która w latach dziewięćdziesiątych zajmowała się szerzej tym był Pan Łukasz Łuczaj. On się zajmował zbieraniem nasion, promocją tego tematu, a przy okazji sprzedażą mieszanek. Pan Łukasz Łuczaj jest doktorem nauk przyrodniczym zatrudnionym na Uniwersytecie w Rzeszowie, autorem wielu książek. On zaczął ten temat, który jednak kiełkował bardzo powoli. W 2014 roku zaczęliśmy zwracać uwagę na to uciążliwe koszenie trawników, z którego nie ma żadnego pożytku i po rozważeniu wszelkich „za” i „przeciw” doszliśmy do wniosku, że łąki są najlepszym rozwiązaniem tego problemu.

Źródło fotografii: Fundacja Łąka

ONAS – Czy coś jeszcze Państwo robicie poza tworzeniem łąk i organizacją warsztatów?

Maciej Podyma – Naszym nadrzędnym celem obok promocji łąk jest dostarczanie nowych rozwiązań. Z nasion 300 roślin możemy wybrać mieszankę, która będzie niska lub wysoka, ale też może spełniać zadania związane z ochroną środowiska. Teraz naszym największym projektem jest łąka antysmogowa, czyli tak dobrana, aby wyłapywać pyły z drogi. Prowadzimy badania na ten temat i pompujemy w nie pieniądze z działalności gospodarczej i statutowej. To jest nasz dar dla świata, bo na świecie nikt nie wpadł na takie rozwiązanie, co sprawdziliśmy. Chcemy dokończyć badania i w przyszłym roku wypuścić tą mieszankę na rynek.

Źródło grafiki: Fundacja Łąka

ONAS – Tworzenie łąki wymaga współpracy z właścicielem terenu, czyli na ogół samorządem lokalnym. Jak wygląda taka współpraca z samorządami?

Maciej Podyma – Są dwie drogi: albo my się do nich zgłaszamy i proponujemy jakieś tereny, albo oni sami już szukają i chcą wypromować swoje miasto jako ekologiczne lub są zmuszani przez ludzi, którzy zgłaszają takie projekty. Wtedy oni się zgłaszają do nas. Na szczęście dwa lata temu zrobiliśmy duży projekt w Krakowie na dziesięciu hektarach, w wielu różnorodnych miejscach, więc teraz mamy dowód, że to może działać na dużą skalę. Dzięki temu teraz inne miasta także zgłaszają się do nas. Współpraca wygląda tak, że trzeba wybrać teren, dowiedzieć się kto jest jego właścicielem, co nieraz nie jest łatwe i dogadać się na temat rozliczenia. Nie mieliśmy jakichś większych problemów jeśli chodzi o administrację. Oczywiście, na początku podchodzili do nas trochę sceptycznie i mieli sporo pytań, ale kiedy pojawiły się te duże projekty, to się przekonali, że jednak ma to sens.

 

Działalność Fundacji „Łąka” jest bardzo pożyteczna, a przy tym niebanalna. Więcej informacji o jej działalności można znaleźć na stronach:

http://laka.org.pl/

https://www.facebook.com/lakafundacja



Komentarze EKSPERTÓW


Brak wyników.

Najnowsze wątki


Informujemy, iż korzystamy z informacji zawartych w plikach cookies. Użytkownik może kontrolować pliki cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies