Aktywna rehabilitacja z FAR, nadzieją na aktywne życie dla osób niepełnosprawnych

Aktywna rehabilitacja z FAR, nadzieją na aktywne życie dla osób niepełnosprawnych

Autor: Onas
23 styczeń 2019 / AKTYWNE ŻYCIE

Urazy rdzenia kręgowego dla wielu osób oznaczają uwięzienie w łóżku lub na wózku inwalidzkim i pełną zależność od innych ludzi. Jednak wcale tak być nie musi. Przy odpowiedniej rehabilitacji osoba niepełnosprawna może osiągnąć dużą samodzielność i prowadzić aktywne życie, także zawodowe. Taką rehabilitację prowadzi w całym kraju Fundacja Aktywnej Rehabilitacji – FAR. O działalności Fundacji Aktywnej Rehabilitacji – FAR i jej metodach rehabilitacji rozmawiamy z pracującą w FAR Panią Justyną Kułakowską.

ONAS - Osobom z jakimi typami niepełnosprawności Państwo pomagacie i w jaki sposób?

Justyna Kułakowska - Fundacja jest w Polsce od 1988 roku i co jest najważniejsze, została stworzona przez osoby poruszające się na wózku dla osób poruszających się na wózku inwalidzkim. Idea aktywnej rehabilitacji przyszła do nas ze Szwecji od osób i to one wdrożyły nas tutaj, w Polsce. I tak zaczęło się w Polsce wszystko na bazie pracy osób niepełnosprawnych, które przeszły już taką ścieżkę aktywnej rehabilitacji, czyli  miały  własne  doświadczenie, zaczęły wdrażać osoby po urazach, bo takich osób niestety nawet do tej pory jest sporo. Są u nas również osoby w pełni sprawne, co jest niezbędnym wsparciem dla nas, bo np. organizują obozy i bez nich nie bylibyśmy w stanie sobie poradzić . Poza tym osoby, które u nas pracują, są min. fizjoterapeutami i od nas uczą się, czego my potrzebujemy, w którym kierunku pójść; mobilizacji do tego jak wstać, usiąść, przesiąść się na wózek i oni to wszystko też znają z praktyki, a nie tylko teorii, co jest ważne kiedy się jedzie do pacjenta.

Przez kilkanaście lat pracowaliśmy wyłącznie z osobami w po urazach rdzenia, natomiast teraz już od dobrych kilku lat bazujemy na projektach finansowanych w największej  części przez PFRON . Projekty są różne i obecnie wspieramy również dzieci, osoby po urazach, osoby dorosłe. Realizujemy projekt dla dzieci z przepukliną oponowo-rdzeniową, mózgowym porażeniem dziecięcym – obejmuje on całościową pracę z rodziną. Projekt obejmuje dzieci w wieku 4-16 lat. Do szesnastego roku życia wspieramy ich aktywnie poprzez pracę indywidualną, na sesjach domu, zajęcia regionalne, warsztaty aktywnej rehabilitacji, które trwają od piątku popołudnia do niedzieli i obozy aktywnej rehabilitacji. To jest jeden z tych projektów, do którego trafiają osoby po urazach rdzenia, ale nie tylko. Trafiają do nas też osoby pełnoletnie, ale od urodzenia na wózku. Tam jest praca od podstaw, tak samo jak i z dziećmi, od samoobsługi przez wsparcie indywidualne, obozy, pracę itd., aż do wszystkich  czynników, które są najistotniejsze dla osoby, która straciła możliwość poruszania nogami lub rękami. Jest jeszcze jeden projekt, którym się zajmujemy w kwestii pracy z osobami poruszającymi się na wózkach i jest to projekt z Ministerstwa Sportu, który daje nam  możliwość  organizacji  zajęć w 16 regionach dla osób dorosłych. Na tych zajęciach pracujemy nad wszystkim: nad lepszą mobilnością, techniką jazdy na wózku, żeby się nie męczyć, a być efektywnym,  górnymi  partiami  ciała.  Oprócz  tego  projekty  pro zawodowe zajmujące się osobami z różną niepełnosprawnością, skierowane do osób z różnymi  kwalifikacjami zawodowymi, wejściu z powrotem na rynek, tam mamy możliwość dania  stażuw efekcie którego ma być zatrudnienie.

Zdjęcie jest własnością Fundacji Aktywnej Rehabilitacji "FAR"

ONAS – Jaki odsetek z tych osób, które przejdą staż, otrzymuje pracę?

Justyna Kułakowska – Różnie z tym jest. Staramy się, aby jak największa część uczestników projektu otrzymała wsparcie w postaci zatrudnienia, ale wszystko zależy od tych osób. Czasem trudno jest te osoby zmobilizować i pokazać im, że mają inne możliwości, ale praca polega na budowaniu wiary w siebie i swoje możliwości. Chyba ten proces jest najtrudniejszy. Staramy się, żeby to było na zasadzie, by jak najwięcej osób skorzystało i podchodzimy do tego racjonalnie. Jeśli zgłasza się do nas ktoś do tego projektu i mówi nam jasno, jakie ma oczekiwania, to my też mówimy, czy on jest w stanie je spełnić. Np. zgłosiła się do nas osoba, która chciała kurs florystyki, ale my wiemy, że ona nie jest w stanie wziąć w nim udziału ze względu na jej sprawności manualne. Staramy się rozmawiać z nimi i naprowadzać na drogę, żeby zatrudnienie było utrzymane, wtedy zwiększa się szansa na to, żeby znaleźć  zatrudnienie gdzieś indziej po stażu.

ONAS - Które z Państwa projektów dają najlepsze efekty?

Justyna Kułakowska – Wszystkie - każdy projekt ma swoje założenia, każdy posiada swój cel. Jeśli mam dziesięcioro dzieci, z którymi jestem ma obozie i z tej dziesiątki jedno osiągnie w 100 % cel, który założyliśmy, a reszta w 70, 50 lub 40 %, to też jest sukces. To nie polega na tym, żeby osiągnąć wielki sukces, tylko włożyć wszystko, co jest możliwe i w ten sposób zdiagnozować, z jakiego powodu ten cel nie jest osiągnięty i pracować nad tym. Myślę, że każdy z tych projektów dla każdego z uczestników jest wartościowy, choć o to pewnie warto byłoby zapytać ich samych: co osiągnęli, jak zmieniło się ich postrzeganie. Np. to, że dziecko niepełnosprawne może być w przyszłości absolutnie samodzielne, a jeśli nie może czegoś zrobić, to wie, gdzie szukać pomocy i jak to osiągnąć. Według rodziców to jest bardzo istotne i zmienia ich postrzeganie oraz podejście do dziecka, zwiększenie wymagań i brak taryfy ulgowej we wszystkim.

Zdjęcie jest własnością Fundacji Aktywnej Rehabilitacji "FAR"

ONAS – Większość organizacji, pomagających osobom niepełnosprawnym, ma charakter lokalny. Jak się sprawdza w działaniu formuła ogólnokrajowa i jakie to daje korzyści fundacji oraz jej podopiecznym?

Justyna Kułakowska – Myślę, że to iż mamy możliwość działania w 16-u regionach i każdy z tych regionów ma ten sam projekt, który realizowany jest u nas, w mazowieckim, czyli wsparcie projektu dziecięcego, wsparcie dla osób po urazach rdzenia, zajęcia dla dorosłych czy projekty pro zawodowe, gdzie aktywizujemy zawodowo. Daje to możliwość wsparcia każdego regionu i każdej osoby, która będzie chciała. Docieramy nie tylko do Warszawy, ale też do najmniejszych miejscowości, różnych ośrodków, z którymi mamy kontakt i do szpitali. Wszędzie gdzie mamy możliwość, staramy się pojawić i powiedzieć, że mamy taką formę wsparcia. Czasami jest tak, że przez rok nikt się nie odzywa, a po roku jest kilku chętnych, którzy chcieliby skorzystać. Dobrze, że jest te 16 regionów, bo maja możliwość albo w tym samym mieście, albo w okolicach mieć wsparcie, którego potrzebują. Gdyby to się odbywało tylko centralnie, nie wiem czy każdy byłby w stanie dojechać z całej Polski do nas, do Warszawy.

ONAS – Jeśli instruktor dojeżdża z miasta wojewódzkiego, to chyba i tak jest to dojazd do dalekich miejsc?

Justyna Kułakowska –  Tak, jest dojazd i wsparcie bezpośrednie. Są prowadzone sesje indywidualne, czyli sesje, które w 90 % odbywają się w domach albo w miejscu przebywania osoby, która jest chętna do udziału w projekcie i tam się też spotykamy. Pierwszy kontakt jest w szpitalu w projekcie dla osób po urazie rdzenia, gdy osoba trafia na oddział  rehabilitacyjny i tam się pojawiamy. Współpracujemy z rehabilitantami i wiemy, że możemy w tym momencie pomóc, wesprzeć i mieć kontakt z tą osobą kiedy wróci do domu i jej świat zmienia się całkowicie, jak to jest np. po wypadku - bez udogodnień i bez możliwości. My możemy już podczas takiego spotkania na oddziale rehabilitacji powiedzieć, jakie rozwiązania widzimy, co można poprawić po powrocie do domu, ułatwić i tym samym dać sygnał, że jest możliwe życie po tym, co nas spotkało.

Zdjęcie jest własnością Fundacji Aktywnej Rehabilitacji "FAR"

ONAS - Czy każda osoba z urazem, która się kwalifikuje, po zgłoszeniu zostaje przyjęta do projektu?

Justyna Kułakowska – Projekty, o których mówiłam, są rocznymi projektami. Na tą chwile kończą się nam w marcu projekty, dziecięcy i dla dorosłych. Dwa nowe zaczynamy w kwietniu tego roku i będą one trwały do marca 2020. Rekrutacja do projektu odbywa się przez kilka pierwszych miesięcy, ale jeśli nawet mamy już zamkniętą rekrutację i nie możemy udzielić pełnego wsparcia, kontaktujemy się z taką osobą i jeśli jest potrzeba, żeby jechać do niej, to do niej jedziemy. Kontakt mamy, np. z dziećmi, na zajęciach regionalnych raz w miesiącu, żeby one i ich rodziny nas poznały, a w momencie kiedy mamy rekrutację, dzieci lub inne osoby są  rekrutowane do nowych projektów. Zawsze warto zapytać i porozmawiać. Zawsze znajdziemy jakąś formę wsparcia, bez względu na czas i miesiąc tego zgłoszenia.



Komentarze EKSPERTÓW


Brak wyników.

Najnowsze wątki


Informujemy, iż korzystamy z informacji zawartych w plikach cookies. Użytkownik może kontrolować pliki cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies