Wielkie serca pasjonatów hokeja na lodzie

Wielkie serca pasjonatów hokeja na lodzie

Autor: Onas
5 styczeń 2019 / SPOŁECZEŃSTWO

W Nowym Targu od  pięciu lat grupka pasjonatów hokeja na lodzie organizuje na początku stycznia charytatywny mecz hokejowy Winter Classic. Tegoroczny odbędzie się w sobotę 5 stycznia, a jego celem jest zbiórka pieniędzy na specjalną terapię dla siedmioletniego Mike’a Malinowskiego, który zmaga się z wadą rozwojową ośrodkowego układu nerwowego, cytomegalią i wadą słuchu.

Impreza jest swoistym fenomenem społecznym, bo nie jest organizowana przez sformalizowaną organizację charytatywną, lecz przez grupę przyjaciół, którzy w każdą niedzielę spotykają się, by dla przyjemności pograć sobie w hokeja. Ponieważ są nie tylko pasjonatami hokeja, ale także ludźmi wielkiego serca, pewnego razu wymyślili, że można by przy tej okazji zrobić coś dobrego dla innych i w ten sposób zrodziła się idea meczów charytatywnych. Na początku grali ze sobą sami koledzy, dzieląc się na dwa zespoły: „starych” (powyżej 35 lat) i „młodych” (poniżej 35 lat), a impreza miała charakter lokalny. Jednak dzięki zaangażowaniu organizatorów rozrosła się do dużej, rozpoznawalnej w regionie akcji charytatywnej, w której od dwóch lat uczestniczą także zawodnicy z profesjonalnej drużyny hokejowej Podhale Nowy Targ. Obecnie to już nie jest tylko jedna impreza, lecz duża akcja charytatywna prowadzona także latem.

Spytaliśmy jednego z organizatorów, Pana Rafała Borowskiego, w jaki sposób typują beneficjentów swoich akcji.

Spotykamy się w naszym barze osiedlowym, gdzie podejmujemy większość decyzji i w większym gronie i orientujemy się, kto z nas zna kogoś potrzebującego, komu możemy pomóc. Dyskutujemy i zastanawiamy się wspólnie, komu nasza pomoc jest bardziej, a komu mniej potrzebna i wybieramy beneficjenta w demokratycznym głosowaniu. Nigdy nie jest tak, że ktoś na nas taką decyzję wymusza, albo że ktoś jest z naszego miasta lub nie. My chcemy pomagać, a nasza decyzja jest wypadkową różnych czynników. Dzieci potrzebujących jest tak dużo, że chcielibyśmy mieć chociaż raz taką sytuację, że nie będziemy mieli dla kogo zagrać. – opowiada Pan Rafał.

W Nowym Targu społecznicy pomagają sobie nawzajem w swoich działaniach i tak jest też przy organizacji meczów Winter Classic.

Współpracuje z nami nowotarska Fundacja im. Adama Worwy, dla której podopiecznej graliśmy jeden z naszych meczów. To była Ania Garcarz. We współpracy z tą fundacją udało nam się w tym roku zorganizować charytatywny bal andrzejkowy pod nazwą Winter Classic, na którym zebraliśmy pieniądze na spełnienie marzenia nieuleczalnie chorego Karola. Jego marzeniem był wyjazd do Manchesteru i udało nam się zebrać tyle pieniędzy, że pojedzie tam w lutym z mamą i bratem. Współpracujemy również z Fundacją „Szczęśliwe Jutro”, z którą od dwóch lat organizujemy latem turniej siatkówki plażowej Winter Classic pod honorowym patronatem burmistrza Nowego Targu. Dołączyła też do nas nowotarska grupa kolarska, która organizuje wyścig , tak że nasza akcja się cały czas rozrasta. My z kolei pomagamy Fundacji „Szczęśliwe Jutro” przy organizacji ich pikników i ich akcji przeciw przemocy. Dzięki naszej pięcioletniej działalności zyskaliśmy taką dobrą opinię, że prawie wszystko jesteśmy w naszym mieście załatwić. – powiedział nam Pan Rafał Borowski.

Spytaliśmy też Pana Rafała, co trzeba zrobić, aby zorganizować taką akcję jak Winter Classic i żeby zakończyła się ona takim sukcesem. Taką receptę podał nasz rozmówca:

Podstawą jest ciężka praca, pasja do tego co się robi i potwierdzenie swojej wiarygodności. My do tej pory nie jesteśmy fundacją ani stowarzyszeniem, więc wypracowaliśmy sobie dużą wiarygodność dzięki temu, że nie bierzemy pieniędzy od żadnych firm na naszą działalność. Podczas naszych akcji nie wzięliśmy od nikogo ani złotówki. To są zawsze jakieś vouchery, jak np. przelot nad Nowym Targiem organizowany przez lokalny aeroklub, albo jakieś posiłki. Jak mówiłem wcześniej, to musi być ciężka praca, pasja, zaangażowanie dziesiątek ludzi i wiara w to, co się robi. Trzeba chcieć to robić i dojrzeć do tego, że warto pomagać, bo to jest najpiękniejsze. My się chyba w tym zakochaliśmy. Pierwsza impreza była organizowana trochę na wariackich papierach. Sami montowaliśmy oświetlenie na boisku i w czasie meczu światło się zrywało, ale sukces tej pierwszej imprezy dał nam taką satysfakcję i tak nas rozochocił, że postanowiliśmy to rozszerzać i budować naszą markę. Ludzie zauważyli, że cała ta impreza to wielka pasja chłopaków, którzy chcą pomagać, i którzy się bawią hokejem. Myślę, że ludzi do nas przyciągnęło, że widzą u nas wielkie zaangażowanie, ciężką pracę i trudy jakie ponosimy, ale także widzą namacalne efekty naszych działań. Dla nas jednym z największych przeżyć było to, jak Kubie Zawadzie, dla którego graliśmy rok temu, udało się uzbierać na cały wózek, choć marzyło mu się, że zdoła uzbierać chociaż na część. Gdy przyjechał latem do nas na boisko tym wózkiem i sobie na nim jeździł, to chłopaki, chociaż mają po 30, 40, a nawet 50 lat, płakali ze wzruszenia jak bobry.

Warto pomagać i warto się wzorować na tym, co robią pasjonaci z Nowego Targu. Zachęcamy zatem do zapoznania się z Winter Classic i pomocy małemu Mike’owi.

https://www.facebook.com/events/371050676969837/

https://www.facebook.com/Mike-Malinowski-244468572393045/?_rdc=1&_rdr



Komentarze EKSPERTÓW


Brak wyników.

Najnowsze wątki


Informujemy, iż korzystamy z informacji zawartych w plikach cookies. Użytkownik może kontrolować pliki cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies