Społeczna rewitalizacja polskiego „Dzikiego Zachodu”

Społeczna rewitalizacja polskiego „Dzikiego Zachodu”

Autor: Onas
29 listopad 2018 / SPOŁECZEŃSTWO

Gmina Leśna należy do województwa dolnośląskiego i jest położona na pograniczu polsko-czeskim, bardzo też blisko granicy z Niemcami. Są to zatem tereny, które po 1945 roku były zasiedlane przez ludność z całego obszaru II Rzeczypospolitej, a głównie przez repatriantów z Kresów Wschodnich. Władze PRL dbały przy tym, by mieszkańców jednej miejscowości kresowej rozsiedlać w różnych miejscowościach na Ziemiach Odzyskanych, a tym samym nie dopuścić do odtwarzania się w nowych miejscach dawnych, silnie zintegrowanych wspólnot lokalnych. Równolegle z nowym osadnictwem trwał proces wysiedlania miejscowej ludności niemieckiej. W ten sposób zerwana została ciągłość kulturowa na tych terenach, co łączyło się  równocześnie z wykorzenieniem i przemieszaniem kulturowym nowych osadników. Procesy te bardzo przypominają to co się działo w XIX wieku na amerykańskim Dzikim Zachodzie.

Płytkie zakorzenienie mieszkańców jest jedną z przyczyn, dla których procesy migracyjne na tych terenach nadal trwają, lecz tym razem, głównie z przyczyn ekonomicznych, sprowadzają się do wyludniania się tych ziem, których mieszkańcy przenoszą się w poszukiwaniu pracy do Niemiec lub do dużych polskich miast. Napływ ludzi, którzy chcą sobie ułożyć życie z dala od wielkich miast, niestety nie jest w stanie zrekompensować tych strat.

Zdjęcie jest własnościąFundacji Dziki Zachód

Ten dość długi wstęp był potrzebny, by czytelnikom łatwiej było zrozumieć jakie są cele działania i z jakimi problemami w realizacji tych celów chce się mierzyć Fundacja Dziki Zachód, operująca na terenie dolnośląskiej Gminy Leśna. Fundacja, wychodząc z założenia, że sami ludzie są nośnikami tradycji kulturowej, stara się odtworzyć i przywrócić ową tradycję, odwołując się do pamięci mieszkańców, zwłaszcza starszych, którzy zasiedlali te ziemie w połowie ubiegłego wieku. Dlatego pierwszym projektem realizowanym przez Fundację Dziki Zachód było zbieranie wspomnień najstarszych mieszkańców, którzy brali udział w osadnictwie z lat czterdziestych XX wieku, przynosząc na te tereny swoje rodzime tradycje. Udało się zebrać relacje 10-u żyjących uczestników wydarzeń, które wypełniły treść książki „ Grabiszyce: nasza wieś, nasza historia”, której publikacja była zwieńczeniem projektu.

Gdy mieszkańcy wschodniej i centralnej Polski zostali tu przesiedleni w 1945 roku, to jeszcze przez rok mieszkali pod jednym dachem z dawnymi mieszkańcami, czyli Niemcami. Ta historia jest dla nas punktem wyjścia, bo ten moment styku dawnych i nowych mieszkańców zostawił bardzo mocny ślad w świadomości ludzi. Ten dramatyczny moment spotkania bardzo nas inspiruje do poszukiwań przeszłości, ale także szukania sposobów na rozwój naszego regionu. – powiedziała nam Pani Olga Chojak, Prezes Fundacji Dziki Zachód.

W spotkaniach z tymi świadkami historii i w zbieraniu relacji uczestniczyli też uczniowie miejscowej szkoły podstawowej, zaproszeni do uczestnictwa w projekcie przez fundację. Ich uczestnictwo w spotkaniach było następnie uzupełniane warsztatami, w ramach których dowiadywali się o historii ich regionu. Otrzymali także zadanie opisania samodzielnie, własnymi słowami wybranej historii usłyszanej podczas spotkań z najstarszymi mieszkańcami. Ta forma pracy z pamięcią i pamięcią zbiorową została zapożyczona od olsztyńskiej Fundacji Tratwa. Jak się okazało, niektórzy uczniowie nie mieli świadomości, że przed wojną mieszkali tu Niemcy, a ich przodkowie przybyli tu z Wołynia albo Podola.

Na wspomnianą wcześniej płytkość zakorzenienia kulturowego nakładają się charakterystyczne dla dzisiejszych czasów tendencje do zamykania się ludzi w domach i spędzania wolnego czasu z komputerem i telewizorem, zamiast z innymi ludźmi, co skutkuje dezintegracją społeczną. Fundacja Dziki Zachód stara się zapobiegać tym zjawiskom, organizując spotkania mieszkańców wsi. Organizuje cykliczne spotkania o różnorodnej tematyce dotyczącej regionu, pod wspólną nazwą Łużycka Akademia Ludowa, a od pewnego czasu organizuje także potańcówki z muzyką ludową z różnych stron Polski.

Robimy to jako coś w rodzaju prowokacji. Robimy coś nawiązującego do tradycji i historii – coś ludowego, po to, żeby ludzie, którzy tu przyjdą mogli powiedzieć: „Wie Pani, moja babcia mi opowiadała…”, albo „…mój dziadek mi śpiewał…”. W ten sposób zaczynamy docierać do ich pokładów pamięci, o których przez całe lata nie myśleli, a które nagle stają się dla nich ciekawe. Jest to bardzo sensowne, bo mamy o czym rozmawiać: o historii, tradycji, o historiach rodzinnych, czyli czymś, co nas interesuje. Poza tym może to być przyczynkiem do budowania naszej lokalnej tożsamości, uświadamiając sobie naszą różnorodność kulturową. – opowiedziała nam Pani Olga.

Fundacja stara się współpracować z mieszkającymi blisko polskiej granicy Serbami Łużyckimi, którzy także dbają o swoją tradycję, dającą im poczucie tożsamości i odrębności kulturowej. Stara się także o nawiązanie współpracy z sąsiadami z Czech. Kontakty te i wspólne imprezy mają przybliżyć mieszkańcom regionu kulturę najbliższych sąsiadów, ale także uatrakcyjnić życie w gminie.

Fundacja Dziki Zachód dąży do powstrzymania procesu wyludniania się gminy i jej rewitalizacji, widząc szansę w rozwoju turystyki i silniejszym utożsamieniu się mieszańców z ich małą ojczyzną, dzięki czemu będą chcieli tu wracać. Działania fundacji mają w tym pomóc.

Fundacja Dziki Zachód:  http://www.dzikizachod.org



Komentarze EKSPERTÓW


Brak wyników.

Najnowsze wątki


Informujemy, iż korzystamy z informacji zawartych w plikach cookies. Użytkownik może kontrolować pliki cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies