Pielgrzymka Dominikańska 3-9 sierpnia 2018 Idźcie i zobaczcie.

Pielgrzymka Dominikańska 3-9 sierpnia 2018 Idźcie i zobaczcie.

Autor: Magdalena Czarnik
24 sierpień 2018 / AKTYWNA RODZINA

Tutaj rodzin ciągle przybywa. Fenomen rosnącej Pielgrzymki Dominikańskiej na Jasną Górę.  

- Cześć Magda, jak tam u Was leci? Jutro zaczynają się zapisy na pielgrzymkę, idziecie?

- Cześć Olga, to już jutro Dominikanie otwierają zapisy? Bardzo chciałabym pójść, ale czy uda mi się zapisać? 

- My próbujemy jak co roku, dzieci nie chcą odpuścić. Tylko wiesz najlepiej od razu ruszaj do komputera z samego rana, albo lepiej w nocy zaraz po północy.

- Ok, spróbuję – odpowiadam nieco zrezygnowanym głosem. Przecież rok temu siedziałam przy komputerze pół dnia, żeby się zapisać, a i tak 120 osób zrobiło to szybciej ode mnie i pielgrzymia dusza, która we mnie wyrosła (dopiero) dwa lata temu musiała  uspokoić nogi rwące się do pielgrzymiego marszu.  

- Magda, głowa do góry, w tym roku mamy większe szanse, bo prowincjał zgodził się nareszcie na dwie grupy rodzinne! Próbuj, muszę kończyć, pa.

Sprawdzeni przyjaciele, którzy pamiętają o nas w odpowiednim czasie – super sprawa.  

Faktycznie udało się! Hurra!!! Pakujemy się (karimata i śpiwór+ plecak podręczny z różańcem i butlą na wodę + spryskiwacz na wodę koniecznie!) i ruszamy z Krakowa na XXVII Pieszą Pielgrzymkę Dominikańską na Jasną Górę, w tym roku pod hasłem „Otrzymaliście ducha przybrania za synów” Rz 8,15. Jest to jedyna pielgrzymka OO. Dominikanów w Polsce. Zabieram córcię Helenkę, bo jest to dziewczę wysportowane, dopiero wróciła z obozu akrobatycznego. Jestem spokojna, że moja 10- latka da radę przejść ok. 30 km dziennie.

Odbierając dzień wcześniej na krużgankach bazyliki OO. Dominikanów pakiety pielgrzyma (śpiewnik, chusta dominikańska i etykietki do bagaży) dowiaduję się, że faktycznie idą dwie grupy rodzinne: Rodzinka1 i Rodzinka2, każda po 140 osób!  Wszystkich grup jest 9, każda liczy grubo ponad setkę pielgrzymów, co daje liczbę ok.1500 pielgrzymów gotowych na 7 dni trudów wędrowania do Jasnogórskiej Pani.

„Ma, ma, ma, ma, ma Maryja/ x2 , Idziemy razem na Jasną Górę, czy słońce świeci czy leje z chmury, żadna pogoda nas nie przeraża, idziemy klęknąć do Jej ołtarza…..”

Od początku jest wesoło, bo okazuje się, że nasi przyjaciele tak jak i my dostali się do grupy R1! Oni idą już chyba 20 raz, co roku chodzą. Zaczęli jeszcze jako studenci chodząc z grupą studencką Beczka, a potem pobrali się i kiedy pojawiły się dzieci zaczęli je od maleńkiego zabierać ze sobą. Osiem lat temu utworzyli z przyjaciółmi grupę rodzinną. Da się nawet z niemowlakiem pielgrzymować. Najmłodszy pielgrzym w tym roku z nami ma niecałe 6 m-cy.  Trójka dzieci moich przyjaciół tak pokochała dominikańskie pielgrzymowanie, że nie wyobrażają sobie wakacji bez tego. Ich tata, mąż Olgi przyznał co prawda w tym roku, że ma już trochę dość tych pielgrzymich wędrówek z asfaltówką (swędząca wysypka na nogach od stóp w górę od chodzenia godzinami po rozgrzanym asfalcie) i ganianiem po ToiToi-ach (plastikowe, paskudne przenośne WC) na postojach, i chętnie pojechałby w końcu na jakieś inne rekolekcje wakacyjne, ale cóż zrobić, kiedy dzieci się tak upierają:

 -Tato, musimy na pielgrzymkę! – woła Basia i Franio.

Nawet  najstarszy brat Krzysiek, 15 letni zbuntowany nastolatek, który ostatnio zaczął omijać kościół szerokim łukiem i dyskutować tonem ateisty, nie zamierza odpuścić sobie pielgrzymki.

- Tato, idziemy, idziemy, pakuj się, będzie XD. Moi ziomale idą. 

Każda grupa dostaje przydział ok. 4 Dominikanów – po dwóch ojców i braci. Średnia ich wieku to dwadzieścia parę lat.  Prowadzą w drodze konferencje, modlitwy, spowiadają z tyłu grupy i odpowiadają na wszelkie pytania młodych i starych. Fascynują wybuchowym humorem i życiową mądrością opowiadając o swojej drodze powołania.

W R1 wędruje też architekt Artur, który co roku przyjeżdża z Warszawy na tą pielgrzymkę z kilkorgiem swoich dzieci. Tym razem pielgrzymuje z nim dwóch synów (10 i 15 lat) i dwie córki, w tym jedna 19-latka ze swoim chłopakiem. Artur komentuje:

- Chciała iść z Bartkiem, to ich zapisałem i od razu zgłosili się na funkcyjnych. Trzeba pchać wózki z dziećmi – to pchają raz pod górę, a raz z góry, raz po kamieniach, ale też bywa luksusowo - po asfalcie.

 Dzieciaków tu cała masa, staram się policzyć, bo chyba ich więcej niż dorosłych, ale owe obiekty są tak ruchliwe, że niestety tej statystyki nie jestem w stanie ustalić.  

A bez funkcyjnych ani rusz. Pilot, ekologiczni – zbierają śmiecie, drogówka- zatrzymują auta przed pielgrzymką, medyczni – opatrują rany i otarcia, muzyczni – gitara i gardła nie do zdarcia, chorąży- ustalają kto niesie krzyż i proporce (są trzy 1. Herb rodziny św. Jacka Odrowąża, pierwszego polskiego Dominikanina, 2.Pies z pochodnią w paszczy – symbol dominicanes czyli z łac. psy pańskie, 3.proporzec danej grupy, u nas rzecz jasna Św. Rodzina i nr 1), a kwatermistrze pośród funkcyjnych to prawdziwi czarodzieje. Już wiele miesięcy przed pielgrzymką rozpoczynają swoją pracę szukając w małych wsiach miejsc noclegowych dla 1500 pielgrzymów. Jak oni je znajdują? Bóg jeden raczy wiedzieć.  Zawsze mają kwatery dla rodzin z małymi dziećmi, ale i tym starszym się trafiają wypasione wille na nocleg – jaki mi i mojej córci dostało się w Myszkowie. Luksusowy nocleg jak u samego prezydenta.

Z rana msza święta w myszkowskiej farze z intrygującym duszę kazaniem o. Adama Szustaka, który w tej miejscowości się wychował. Od bodaj 6 lat prowadzi on grupę „Pokuta”, która w tym roku osiągnęła liczbę 160 pielgrzymów i pewnie wkrótce pójdzie petycja do prowincjała o utworzenie  „Pokuty2”. O. Szustak prowadzi kanał na youtubie „Langusta na palmie”. Przyciąga młodych jak magnes swoim „gadankiem” tłumacząc młodzieżowym językiem wiele bożych prawd, niezrozumiałych często współczesnym  młodym, jak np. „czemu czekać z seksem do ślubu”, czy jak rozumieć „homoseksualizm”, lub jaka jest „Instrukcja obsługi nowenny pompejańskiej” itp. itd, miliony odtworzeń, gorąco polecam! Tu szustakowe migawki z tej pielgrzymki https://www.youtube.com/watch?v=5pf-f9j61FA

 Przekąszamy bułę z kefirem i ruszamy dalej. W drodze jak co dzień zaczynamy jutrznią, ofiarowanie dnia, potem godzinki i wreszcie mikrofon wędruje do dziecięcych rąk. Syn Jurka, 7 latek Jerzyk opowiada:

- Uwaga ludzie, teraz ja opowiem wam kawał. Spotyka się dwóch księży. Jeden mówi do drugiego: „Widzę, że nowe buty ksiądz dzisiaj założył”. „A no tak” – odpowiada drugi. „Zamszowe, co?”- dodaje ten pierwszy.  „Ależ wcale nie, za swoje!”. 

Kolejne dzieci prześcigają się w kawałach, nasi Dominikanie nie chcą chyba być gorsi i sypią kawałami jak z rękawa. Mięśnie pielgrzymich, nieco pustawych brzuchów, dzielnie wytrzymują kolejne salwy śmiechu. Wreszcie ulga – To dziewczynki śpiewają piosenki solo lub w duecie. Reszta się chętnie dołącza i ciężkie głośniki niesione na plecach funkcyjnych trzęsą się  i mruczą zadowolone od decybeli.  Pęcherze na stopach palą, ale po najgorszych pierwszych krokach idzie się już całkiem znośnie.  

Elegancka starsza pani śpiewa razem z nami: Hej Jezu Królem Tyś! /x2, Życie Twe uwalnia mnie!/2x, Twe Królestwo ujrzeć chcę/2x, Wola Twa niech spełni się/x2 i podskakuje jak nastolatka obok innych. Znajomy szepcze mi do ucha:

 – Razem z nią idą tutaj jej dzieci, ma 9-ro dzieci, a sumie z wnukami 16-stu  jej potomków z nami pielgrzymuje.

Wielki szacun – powiedziałby Antek z gimbazy. To jest siła! To jest moc! Przypominają mi się słowa kard. Wyszyńskiego o tym, że każdy urodzony i wychowany porządnie Polak to znacznie większy sukces niż cała fabryka wraz z jej maszynami.

W Zawierciu za kościołem od lat pewna rodzina cały swój dom z historycznymi wnętrzami i umeblowaniem oddaje na dwie godziny postoju pielgrzymom. Niesamowici starsi już gospodarze wystawiają blachy pełne ciasta, wazy pełne zupy, kanapki z szyneczką , lemoniady, kawa,  herbata, czego tyko dusza zapragnie! Pani gospodarz mówi: „Moja babcia zawsze pielgrzymów przyjmowała, cista piekła i kluchy gotowała, potem mama i siostra, to i ja muszę, a jakże, inaczej się nie godzi!  Wchodźcie, siadajcie kochani!” Setki pielgrzymów korzystają z tej gościnności, widziałam na własne oczy! Niektórzy wchodzą nieśmiało, przyciągnięci bardziej okazją skorzystania z normalnej toalety, bo uroda plastikowych ToiToi-ów, nie wszystkim umożliwia załatwienie ważnych potrzeb. Mąż gospodyni woła uśmiechnięty: „A wczoraj siadła nam kanalizacja i uwijaliśmy się jak w ukropie, żeby tylko naprawić przed pielgrzymką. Specjalnie dla was – wchodźcie kochani! Proszę też na górę, tam jest druga łazienka.”  

Oj, posiedziałoby się dłużej u tych gospodarzy pełnych serdeczności i wiary w Boga i ludzi, ale gwizdki świszczą niemiłosiernie - czas znowu wyruszać: Pilot krzyczy: ustawiamy się! Pokuta, Beczka1, Beczka2, Dorośli, Cisza1 i Cisza2 , Janki itd. …….  Jeszcze słówko, jeszcze ciasteczko na drogę i zagadałam się z pielgrzymami z innej grupy. Nasza Rodzinka1  już dawno wyszła. „Mamo - co my teraz zrobimy?” – pyta mnie moja Helenka. „Nie wiem. Chodź biegniemy, może ich dogonimy”. Łatwo powiedzieć. Z daleka każda grupa wygląda podobnie, staramy się kierować po odgłosach, ale auta zagłuszają, nie da się, kurcze, przechlapane. Nie wolno zmieniać grup, bo potem z noclegiem problem. Dzwonię do koleżanki z R1, nie odbiera, no pewnie w tym pielgrzymim jazgocie nie słyszy telefonu. Grupy znikają nam z oczu na zakrętach (idą w różne strony, bo  to już końcowy etap przed noclegiem, piloci je rozdzielają) Zostaje tylko jedna grupa widoczna na horyzoncie i biegniemy do niej co sił w nogach. Bogu dzięki to nasza R1! Co za radość! Tchu nam w piersiach brakuje, ale szczęśliwe dołączamy do śpiewających: „Tyś jak skała, Tyś jak wzgórze, Panie nasz, Boże nasz, Tyś jak wiatr w swej naturze, Tyś jest Stwórcą wszystkich nas!”

 8 sierpnia to dzień św. Dominika – wielkie dominikańskie święto. Cała pielgrzymia ferajna zatrzymuje się na trawiastym boisku (chyba w Poczesnej). Najpierw oczywiście wspólna msza św., po której dzieci rozdają Dominikanom białe róże i korale z cukierków. Potem mecz „Dominikanie kontra reszta świata, gdzie wygrana strona jest z góry wiadoma niezależnie od wyniku meczu” – cytuję z mowy przeora. Potem tańce przy dźwiękach belgijki i innych „tradycyjnych dominikańskich utworów” (cha, cha) Całe boisko, aż po niebo wiruje w tańcu. Cóż drogi czytelniku, trzeba tam być, żeby to zrozumieć.

Do Częstochowy wchodzimy wszyscy w barwach dominikańskich na biało-czarno, z dominikańskimi chustami  na głowach lub szyjach. Atmosfera jest mega radosna, modlimy się i śpiewamy ćwiczone od 6 dni piosenki. Odmachujemy do sympatycznych przechodniów i mieszkańców w oknach. Ci, którzy wchodzą po raz pierwszy pieszo na Jasną Górę mają na głowach samodzielnie zrobione po drodze wianki, ci gorliwsi zdejmują buty i wchodzą dumnie na bosaka. Cała grupa „Pokuta” pada na twarz przed klasztorem pod statuą Maryi. Grupa „19” wbiega pod klasztor, forsuje tę twierdzę z rozpędem wojskowej armii  – trudno to opisać. Idźcie i zobaczcie.  Zapominamy o zmęczeniu, o bolących nogach, pęcherzach, asfaltówce, śpiewamy, wielbimy Boga i myślę: „Tak chyba wchodzi się do Nieba…….. prosto w ramiona kochającej Matki, a przez nią do Jej Syna i Boga Ojca……”

„Święty/x3  jest Pan, Zastępów Pan…..”

„Będę śpiewał Ci najpiękniejszą pieśń, z aniołami tak, będę śpiewał Ci….”

 

Tu zobaczycie wejście naszej Rodzinki1 od minuty 1:50    i innych grup  też.  https://www.youtube.com/watch?v=wHkjo8pjFrw https://www.youtube.com/watch?v=ODaqN0fMhMw

 

Zebrała i opracowała: Magdalena Czarnik



Informujemy, iż korzystamy z informacji zawartych w plikach cookies. Użytkownik może kontrolować pliki cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies