W warszawskim Domu Spotkań z Historią fotografie Polski międzywojennej

Autor: Barbara Hirsz
19 marzec 2018 / TEMATY RÓŻNE

Bez jego fotografii prasowych nie da się opublikować żadnego podręcznika historii Polski. Ale tam zwykle wymieniają pod zdjęciem tytuł pisma: „Świat”, „Kurier Warszawski”, „Tygodnik Ilustrowany”... Nikt nie zastanawia się nad fenomenem Mariana Fuksa, który swoimi „dokumentami chwili” zasilał wiele gazet polskich i zagranicznych.

Marian Fuks (1884-1935) umiał dostrzec rangę fotografii prasowej oraz dziennikarskiego świadectwa. Wraz ze swoim aparatem okazał się mistrzem obserwacji bezpośredniej.

Chwytał na gorąco fakty rewolucji 1905 r. W 1916 r. opublikował serię pocztówek z obchodów 3 Maja. Jeszcze nie było Polski. Po wygnaniu Rosjan z Kongresówki nowy okupant, Niemcy, trochę złagodził terror. 125 rocznica uchwalenia Konstytucji 3 maja dała pretekst demonstracji patriotycznej. W Warszawie przez Krakowskie Przedmieście, Nowy Świat, Aleje Jerozolimskie defilował ogromny pochód ludności z polskimi sztandarami oraz transparentami z patriotycznymi, niepodległościowymi hasłami. Obecnie varsavianiści analizują, jak autor zdjęć zorganizował pracę, by zarejestrować tak wielkie, trwające wiele godzin, wydarzenie. Było to możliwe dzięki sprawnie prosperującej agencji fotograficznej. Założył ją Fuks w 1910 r. Utrzymywał zespół fotografów i miał własny sprzęt do produkcji masowej zdjęć oraz filmów.

Dokumentował losy Państwa Polskiego od dnia powrotu z Magdeburga brygadiera Józefa Piłsudskiego. Po kilku latach zostanie autorem najsłynniejszych zdjęć Marszałka na moście Poniatowskiego w dniu 12 maja 1926, i tych prywatnych z Belwederu i z Sulejówka.

W 1920 r. obserwował nastroje ulicy w czasie wojny polsko-rosyjskiej. W 1922 r. pojechał do obozu przesiedleńców polskich w Baranowiczach, by dać wstrząsający obraz powrotu ludności polskiej ze Wschodu po traktacie ryskim. Był świadkiem tego, jak Rosjanie pozbywali się tyfuśników. Do stacji wjeżdżały pociągi z chorymi, ludzie marli masowo: że trumien nie starczy, więc zwłoki układane są jedne na drugie...Tworzą bezładny, okropny stos…krew ścina się z żyłach na ten widok… I tak ryczałtem pójdą do wspólnego grobu – i nikt z krewnych nie odnajdzie już miejsca, w którym drogie szczątki spoczęły.

W ciągu 30 lat zawodowej fotoreporterki poznał wszystkie rodzaje reportażu, obyczajowy, polityczny, wojenny, sportowy. No i ten, który czytała cała Polska - reportaż sądowy. Właśnie słucham w radio Cezarego Łazarewicza opowiadającego o sprawie Gorgonowej i książce, w której analizuje on najgłośniejszy proces dwudziestolecia międzywojennego. Do tego rozgłosu przyczynił się Marian Fuks dostarczając przekazu z miejsca zdarzenia. Sensacja to cel wszystkich gazeciarzy! Otóż zrobił on zdjęcia – jak sam napisał - w czasie naoczni sądowej w willi inżyniera Zaremby (miejsce zbrodni) w Brzuchowicach. Do tego nakręcił film wyświetlany w wielu miastach. W informacji reklamowej czytamy, że ten jedyny film z procesu Gorgonowej był szlagierem kasowym. Film spłonął w 1939 r. wraz z archiwum fotograficznym w czasie bombardowania Warszawy. Pierwsza Polska Agencja Mariana Fuksa legła w gruzach.

Przypomnienie osoby i dorobku Mariana Fuksa zawdzięczamy Krzysztofowi Wójcikowi, który jest kuratorem wystawy w Domu Spotkań z Historią, ul. Karowa 20, wstęp wolny.

Finisaż wystawy 8.04.2018.



Komentarze EKSPERTÓW


Brak wyników.

Najnowsze wątki