eska - ludzie myślcie, to nie boli....

Statystyki bloga:
Wizyty: 13396
Liczba postów: 67
Liczba komentarzy: 625

Partyzanckim szlakiem ku przepaści?


Mamy do czynienia z zasadniczą różnicą zdań w koalicji rządzącej Polską. Jest to różnica nie dotycząca celu, tylko drogi dojścia doń. Cel został jasno określony i nikt go nie podważa, natomiast różnice występują zarówno na etapie oceny bieżącej sytuacji jak i sposobów jej zmiany/naprawy.
Wbrew zaleceniom Kaczyńskiego nie udało się zbudować spójnej strategii rządu, ponieważ niektórzy jego członkowie działają na własną rękę, raczej nie licząc się z resztą. Jest to poniekąd wina Prezesa, bowiem za mało wzmacniał pozycję premier Szydło i teraz mamy skutki. Niemniej zasadnicza oś sporu, ta najbardziej widoczna, przebiega pomiędzy prezydentem Dudą i dwoma ministrami, Macierewiczem i Ziobrą. Ponieważ mam już serdecznie dość histerycznych oskarżeń, spróbuję opisać problem tak, jak go widać bez zacietrzewienia:

Po pierwsze - mamy bardzo trudną sytuację międzynarodową. Nie dlatego, że grozi nam Rosja, tylko dlatego, że Niemcy próbują wypchnąć USA z Europy, a to by oznaczało hegemonię niemiecką w UE, ze wszystkimi katastrofalnymi skutkami dla państw-byłych demoludów, a więc i Polski. Nie wiemy jednak, jak gra się potoczy, dlatego podkładanie się plackiem Ameryce za frico to też nie jest metoda na wygraną. Jeśli USA chcą mieć sojusznika przeciwko Niemcom, który siłą rzeczy zapłaci za to wysoką cenę – ok, to niech bulą kasę i to ostro. Przekupienie państw Trójmorza to podstawowe narzędzie walki.
Wniosek - flirt z Chinami jest jak najbardziej wskazany, bowiem zamiana nadzorcy z Angeli na Trumpa, bez zabezpieczeń dodatkowych, jest żałosną naiwnością.

Po drugie – tradycyjna wojna raczej nam nie grozi, mamy już od dawna wojnę hybrydową, a więc wykorzystywanie przeróżnych narzędzi, w tym ekonomicznych i prawnych, dla rozbicia przeciwnika. Jednym z klasycznych elementów takiej wojny jest sianie zamętu w szeregach obrońców.
Wniosek – każdy, kto lata i wrzeszczy o zdradzie, o ile nie jest agentem, jest zwykłym głupcem.

Po trzecie – podstawowa różnica zdań w Koalicji ZP nie dotyczy celu, tylko metod wprowadzania zmian systemowych w obecnej sytuacji. 
Rozróżniamy dwie metody, rzec by można, klasyczne:
– wojna „partyzancka” > odbić urzędy, obsadzić swoimi, wrogów najlepiej unicestwić (metoda Erdogana jako przykład krańcowy), 
- wojna „kupiecka” > tak zmienić zasady systemu, żeby jak największej ilości ludzi opłacało się to poprzeć z powodów czysto osobistych.
Do tej pory PiS w głównych swoich reformach opierał się na metodzie kupieckiej, dzisiejsze twarde poparcie dla władzy wynika w dużej mierze z konkretnych korzyści osobistych, odczuwanych przez elektorat. Teraz zarówno Ziobro, jak Macierewicz postanowili zagrać po partyzancku, czyli „zniszczyć wroga”, zamiast go podzielić, przekupić i przeciągnąć na swoją stronę. Z kolei Duda twardo obstaje za kontynuacją metody kupieckiej, czyli pozyskania kolejnych grup ludności dla „dobrej zmiany”.
Obie metody mają swoje wady i zalety, partyzancka daje szybkie i efektowne, ale niekoniecznie trwałe i oczekiwane w dalszej przyszłości skutki, bowiem jest bronią obusieczną. Kupiecka o wiele trwalej uzależnia, ale z kolei nie zapewnia spektakularnych, szybkich sukcesów, co w fazie wstępnej może  zniechęcić elektorat, zwłaszcza ten najbardziej zacięty. Co wybrać?
Wszystko zależy od kompleksowej oceny sytuacji, w tym międzynarodowej, przy czym strony sporu mogą to widzieć inaczej ze swoich pozycji, bo jak wiadomo, nie tylko punkt widzenia zależy od ..itd., ale też pozyskiwane informacje mają inną perspektywę. Jedno wszakże jest pewne – w takim, bardzo trudnym momencie rzeczą najgorszą z możliwych jest pośpiech i bałagan tudzież rozbijanie zaufania. 
Z własnego doświadczenia, jeszcze z czasów wojny polsko-jaruzelskiej, wiem jedno – jeśli o kimś krzyczeli głośno, że agent, to był on zazwyczaj najtwardszym przeciwnikiem i nie dawał się omamić ani złamać. Dlatego trzeba go było zniszczyć na początek. Potem resztę się już „wyzbierało” spokojnie. Nigdy, jak długo żyję, nie spotkałam się z tym, żeby taka nagonka dotyczyła prawdziwej wtyki, wręcz odwrotnie – ci prawdziwi byli fantastycznie zakamuflowani do końca. Dlatego na nagle zintensyfikowaną akcję typu „agent” mam od razu cofkę.

Wracając do wybranych metod działania  -  w wojnie prawdziwej metoda partyzancka jest absolutnie konieczna, w wojnie hybrydowej lepiej sprawdza się metoda kupiecka, czyli nie wytępienie przeciwnika, tylko przeciągniecie go na swoją stronę, nawet za cenę sporych ustępstw. Dlatego dobrze by było, aby cała koalicja ZP oceniła stan rzeczy i ustaliła w końcu, jakimi metodami należy działać w obecnej sytuacji. I żeby wszyscy się tego trzymali. 
Jest to pilne zadanie, które spada dziś na barki Kaczyńskiego, bowiem proste działania już się wyczerpały i wchodzimy w fazę dużo trudniejszą. Trzeba uczciwie przepracować program, a zwłaszcza dalekosiężne strategie i krótkoterminowe taktyki. Ocenić koszty ryzyka i coś ustalić na amen, na następne dwa lata. Przy okazji można też już ocenić i poprawić niedoróbki prawne oraz zdyscyplinować co bardziej ambitnych, samotnych fighterów. 
I jeszcze jedna rada z własnego doświadczenia – najłatwiej się (niestety) przegrywa w momencie zawrotu głowy od częściowego sukcesu, dzisiejsze zamieszanie w kręgach władzy to przypadek klasyczny! Prawica w III RP już dwa razy przegrała właśnie na etapie pierwszych, spektakularnych sukcesów, podobno do trzech razy sztuka....  Jeśli  z powodu własnej głupoty przerżniemy znowu, to możemy zapomnieć o niepodległości.

eska / 9, sierpień, 2017