Pierwsze jaskółki prawdy o Smoleńsku

Prawda jest najważniejsza

Statystyki bloga:
Wizyty: 6282
Liczba postów: 27
Liczba komentarzy: 174

Pierwsze jaskółki prawdy o Smoleńsku


Większość z tego, co miałem do powiedzenia o moich konkluzjach dotyczących zamachu w Smoleńsku, przekazałem blisko 8 miesięcy temu w obszernej notce na portalu S24, która całkowicie zaskoczyła mnie popularnością (blisko 17 tys. wejść)  

http://krakow-broda.salon24.pl/724598,smolensk-i-fizyka-jadrowa

Potem postanowiłem już tylko cierpliwie czekać na wyniki prawdziwego śledztwa, a po wielu latach irytacji dotychczasowym biegiem spraw, cierpliwości mam niemało. Bardzo optymistycznie widzę powściągliwość podkomisji i prokuratury w ujawnianiu szczegółów, bo wskazuje ona na powagę i profesjonalizm w traktowaniu sprawy.

         Ostatnia konferencja prasowa prokuratury dała mocny sygnał, że śledztwo rozwija się obiecująco. Makabryczne szczegóły ujawnione po dotychczasowych ekshumacjach, czy informacja o przekazaniu próbek do zagranicznych laboratoriów, to zapewne tylko mała część przekazana opinii publicznej w porównaniu z wiedzą już uzyskaną w śledztwie. Byłoby czymś niemądrym przekazywać wszystkie informacje szerokim środowiskom zainteresowanym w dalszym tłumieniu prawdy. Jednak przyjęcie wersji, że kontrolerzy świadomie sprowadzali samolot do katastrofy, to dramatycznie jakościowa zmiana hipotezy postawionej w śledztwie. Moim zdaniem ten sygnał oznacza zwrot, w którym zamach, czyli celowe spowodowanie katastrofy staje w centrum dalszych badań.

 

Potężnie zaskoczyła mnie reakcja ludzi odrzucających możliwość zamachu, a właściwie zwolenników dalszego ukrywania prawdy. Jest ich pełno w Internecie, a tę zadziwiającą reakcję wyraża fragment wpisu, który wydobyłem z jednej z dzisiejszych notek w S24:     

„….Nie było wybuchów, rozpylania sztucznej mgły, trojga, którzy przeżyli i dobijania ofiar? Bo jeśli to wina (nieudowodniona) nieszczęsnych kontrolerów rosyjskich, to zamachu nie było. Zamachu nie było, albowiem samolot, który rozpadł się wcześniej w powietrzu nie mógł być z premedytacją sprowadzany na ziemię. Tak, kochani, prokuratura napisała, że kontrolerzy działali z premedytacją….”

Ten dziwny sposób argumentacji pojawiał się w wielu miejscach, ale także w telewizyjnych wypowiedziach różnych osób publicznych. Argumentował podobnie Lasek, Deresz, różni politycy PO, a już najbardziej kompromitująco wystąpił z tym R. Trzaskowski w programie u Olejnik. Po prostu rżał z uciechy, że prokuratorzy się „zapętlili”, bo rzekomo sami wykluczyli zamach, przypisując kontrolerom winę za katastrofę.

 

Nie wiem, czy ktoś potrafi mi wyjaśnić, jakimi drogami chodzi ich rozumowanie? Przecież pełny scenariusz zamachu jeszcze nie został ujawniony. Czy sprowadzanie samolotu przez kontrolerów w obszar, w którym zamach (z wybuchami) można upozorować jako tragiczną katastrofę, nie jest ważnym elementem całości zamachu? Na jakiej podstawie ktoś może twierdzić, że to mniej lub bardziej świadome uczestnictwo we wstępnej fazie zamachu  wyklucza to, co się później stało? Jeśli plan był taki, że zamach należy tak przeprowadzić, by ukryć prawdę o nim, to kontrolerzy wypełnili swój udział tak, jak im kazano. Inny, ale też mający taki sam cel ukrycia prawdy,  był udział tych, którzy zabronili otwierać trumny, którzy kłamali o sekcjach, którzy oddali pełną kontrolę nad śledztwem w ręce Rosjan, którzy pozorowali późniejsze śledztwo i także ci, którzy dzisiaj piszą różne teksty i wypowiadają się tak, by zahamować dochodzenie do prawdy.

 Trzeba się temu wszystkiemu dalej przyglądać i pamiętać, bo przyjdzie czas rozliczeń.

 

Rafał Broda / 5, kwiecień, 2017


Komentarze

Rafał Broda
Cóż - nareszcie ktoś powiedział to, co było widać gołym okiem na mapie już dwa dni po katastrofie. Mam tę mapę, ściągnęłam sobie, z naniesieniem tych radiolatarni w dziwnych miejscach, z pokazaniem czarno na białym, jak salolot był kierowany obok lotniska, własnie nad tę dziurę z krzakami. --- Nie wiem, kto jest autorem, pokazała się w sieci i potem znikła. --- To oczywiste, że jak chcieli ich rozwalić, to przecież nie nad lotniskiem, tylko obok.  I jestem przekonana, że piloci daliby radę mimo tego jakoś posadzić samolot, gdyby się nagle nie zaczął rozpadać w powietrzu. --- I to ich właśnie zdradza, nie wyczekali do końca, musieli mieć pewność całkowitej rozwałki. Wszak obaj Kaczyńscy mieli być na pokładzie....

eska / 5, kwiecień, 2017 13:25:31

JacekB, Eska
Dodam jeszcze coś, co trochę różni mnie od wielu innych ludzi, którzy też uznają, że w Smoleńsku miał miejsce brutalny zamach. Chodzi o tę sztuczną mgłę, którą tak często wykorzystuje się do ośmieszania oponentów. Zwykle ludzie przyjmują, że jest to argument nietrafiony i starają się nie przyznawać do poglądu, że mgła była sztuczna. Prawdopodobnie źródła pojawienia się tej mgły już nikt nie wyjaśni, więc jest to trochę bezprzedmiotowe. Jednak ja jestem przekonany, że paradoksalnie, gdyby ta mgła była naturalna, uznałbym to za tak nieprawdopodobną koincydencję współdziałania natury ze zbrodniarzami, że postawiłoby to znak zapytania, czy rzeczywiście zamach miał miejsce. Ponieważ jestem pewny, że zamach był, także bez wątpliwości przyjmuję, że mgła była sztucznie wytworzona. Jest to równie pewne, jak to, że zwłoki bezczeszczono z premedytacją, by przekazać klarowny sygnał, co się stało w Smoleńsku.

Rafał Broda / 5, kwiecień, 2017 14:10:35

@ Rafał Broda
Dzięki reakcji społecznej udało się w jakiś sposób zapobiec, żeby to kłamstwo totalne zwyciężyło. To, że środkami społecznymi udało się to osiągnąć, to był jednak jakiś sukces wszystkich zaangażowanych ludzi, organizacji, itp. A co do rozumowania ludzi wypisujących te bzdety? Tutaj się nasuwa tylko jedno - nie wiem, jakim s...em (za przeproszeniem) trzeba być, żeby świadomie powielać kłamstwa, które oprócz tego, że są po prostu obraźliwe dla bliskich Ofiar to jeszcze są obraźliwe dla ludzkiej inteligencji. Rozumiem jakoś tam, że można się w to nie angażować czy się tym specjalnie nie interesować (wprawdzie takich zachowań nie pochwalam ale jakoś tam je rozumiem), nawet rozumiem, że wskutek powodzi kłamstw i manipulacji ktoś mniej zorientowany może mieć wątpliwości. Ale żeby nie mieć żadnych wątpliwości co do tych wszystkich kłamstw, fałszerstw i ściem i jeszcze je bezczelnie powielać i wciskać innym, to po prostu trzeba być płatnym pachołkiem, bo nawet w pospolite kretyństwo mi się tutaj nie chce wierzyć (np. - taki "drobny" fakt, że tego dnia wysiadły wszystkie systemy kontroli, monitoringu, zapisywania, itp. - żeby przy takim czymś oplatać, że to "zwykły przypadek" i nic się nie stało to już nie wystarczy niska inteligencja, to raczej trzeba być zadaniowym). Miejmy w każdym razie nadzieję, że sprawa zostanie rzetelnie wyjaśniona. Serdecznie pozdrawiam

Leonarda / 5, kwiecień, 2017 22:17:08

Leonarda
Mam podobną ocenę tych "płatnych pachołków", a także rozumiem, że mają prawo do wątpliwości ci, którzy się tym nie interesują. Wszakże nie przysparza im to chwały, bo tą sprawą po prostu nie wolno się nie interesować. Pamiętam dzień katastrofy, gdy kierując się intuicją i tym, co w Polsce miało miejsce długo przed katastrofą, powiedziałem synowi, że to mógł być zamach. Był wstrząśnięty, a nawet oburzony, że mogłem coś takiego pomyśleć. Zaproponowałem byśmy o tym nie rozmawiali, bo w tej chwili nikt z nas nie może mieć argumentów, ale prosiłem go, by pilnie patrzył na to co się będzie dziać i nie wykluczał możliwości zamachu, dopóki nie uzna, że są podstawy, by zamach wykluczyć. Wróciliśmy do tej rozmowy kilka miesięcy później i wtedy było już całkiem inaczej. Różne miejsca w internecie ujawniają bardzo wyraźnie takich uczestników dyskusji na ten temat, że nie ma wątpliwości ich przynależność do piątej kolumny. Mam nadzieję, że oni poniosą kiedyś za to odpowiedzialność, bo Polacy nauczą się wreszcie, że są winy, których w ludzkim wymiarze nie wolno wybaczyć. Także pozdrawiam.

Rafał Broda / 5, kwiecień, 2017 23:24:16