Psycholog w oświacie, czyli między młotem a kowadłem

Autor: Elżbieta Misiak
10 sierpień 2017 / WYCHOWANIE

Większość rodziców i uczniów, a także część pracowników szkół, nie do końca rozumie rolę, jaką w placówce oświatowej powinien spełniać psycholog. Rzadko kto zadaje sobie trud czytania ustaw i rozporządzeń, czy statutów, gdzie niekiedy zamieszczane są bardziej szczegółowe informacje, dostosowane do specyfiki placówki. Oczywiście, im mniejsza, im mniej podopiecznych, tym mniej pracy. Są szkoły, w których zatrudniony jest jedynie pedagog, a psycholog z poradni bywa zwykle raz w miesiącu. Bywają zespoły szkół, gdzie jeden psycholog przypada na kilkuset uczniów!

Po co psycholog w szkole? Takie pytanie czasem pada, chociaż wydaje się kuriozalne w dobie rosnącej liczby zaburzeń odżywiania, tych ze spektrum autyzmu i ADHD, depresji, samookaleczeń i prób samobójczych, różnych form agresji, uzależnień, nie tylko od substancji psychoaktywnych, ale i wynikających z dostępu do komputera i sieci – w powiązaniu z rozpadem więzi rodzinnych i środowiskowych.  Wątpliwe, by nauczyciele bez wsparcia psychologa dali sobie radę z trudniejszymi przypadkami np. SLI lub w porę dostrzegli objawy wymagające interwencji psychiatry czy neurologa. 

W swoim tekście chciałabym przedstawić garść problemów, z jakimi borykają się psychologowie zatrudnieni w oświacie. Materiałem wyjściowym były nie tylko moje osobiste doświadczenia zawodowe z wielu placówek,  ale także moje rozmowy prowadzone m.in. podczas spotkań z uczniami, rodzicami, nauczycielami, dyrektorami, psychologami, psychoterapeutami,  członkami Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, Sekcji Terapii Rodzin Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, prawnikami, mediatorami, członkami Zespołu Etyki Słowa Rady Języka Polskiego przy Polskiej Akademii Nauk, ekspertami oświatowymi. Jeśli sytuacja w oświacie ma ulec naprawie, warto przyjrzeć się także poniższym kwestiom.

  • Psycholog zatrudniony w szkole to „ni pies, ni wydra”.  Obowiązuje go, w świetle prawa, tajemnica zawodowa, powinien przestrzegać zasad, wynikających z Kodeksu Etycznego Zawodu Psychologa (co jest oczywiste dla członków Polskiego Towarzystwa Psychologicznego). Dla władz oświatowych jednak jest nauczycielem. Jeśli w statucie lub przyjętych procedurach postępowania placówki, która go zatrudnia, ma obowiązek poinformować dyrektora o wszelkich sytuacjach stwarzających zagrożenie dla zdrowia lub życia, to jak ma zachować tajemnicę zawodową? Tego typu dylematy, omawiane m.in. na szkoleniach z zakresu prawnych aspektów pracy psychologa, budzą wątpliwości także samych prawników (zdarza się usłyszeć różne interpretacje i porady). To chyba najpoważniejszy ze zgłaszanych problemów, bo fundamentalny.
  • Czy psycholog to psycholog? Brak ustawy o zawodzie psychologa sprawia, że do szkół zgłaszają się niekiedy rozmaici edukatorzy różnego autoramentu, przedstawiający siebie jako terapeutów i proponują różne działania skierowane na uczniów, niekiedy na nauczycieli. Opowiadano mi o pani, która po nieukończonych studiach ekonomicznych i skończonym kursie oferowała swoje usługi „psychologiczne”. Na szczęście jednak dyrektorzy i rady rodziców coraz skuteczniej sprawdzają kompetencje i oferty osób i instytucji, wkraczających do szkół, przedszkoli. Psycholog powinien być magistrem psychologii, warto też może spojrzeć, jaka ocena figuruje na jego dyplomie i gdzie dotychczas pracował.
  • „Proszę to naprawić”. Oto sytuacja, z jaką czasami spotyka się psycholog. Zgłasza się rodzic lub nauczyciel, mówi o problemie, który dostrzegł u ucznia i oczekuje, że psycholog temu szybko zaradzi. W rozmowie z uczniem okazuje się, że rodzice, zajęci pracą, nie mają czasu porozmawiać z dzieckiem, a na dodatek żyją w separacji i mają już innych partnerów. Rodzic zapytany o tę sytuację, stwierdza, że skoro rozwód przebiega bez kłótni, to rolą psychologa jest jedynie przekonać dziecko, żeby „nie histeryzowało”. Wydaje się, że niektórzy nie dostrzegają lub nie chcą dostrzegać, jaką traumą dla dziecka może być rozpad rodziny, nawet jeśli nie przebiega w atmosferze agresji i wciągania potomstwa do kłótni.
  • Kamyczek do ogródka. Niestety, zdarzają się psychologowie, którzy nie widzą granicy oddzielającej profesjonalizm od niekompetencji i uporczywie zajmują się osobą, którą dawno powinni skierować do psychiatry lub innego specjalisty. Zdarzają się też niedyskrecje lub diagnozy ferowane bez uzasadnienia. Jeszcze inną kwestią jest nieuwzględnianie w kontakcie z człowiekiem przychodzącym po poradę jego światopoglądu i systemu wartości, wynikającego np. z wyznawanej wiary. Jeśli psycholog usilnie przekonuje do własnych poglądów lub wyśmiewa cudze, nie nadaje się do swojej profesji. Oczywiście, gdy rozziew między światopoglądami jest zbyt duży, należy zaproponować szukanie pomocy u kogoś innego. Nie każdy psycholog zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności, jaka spoczywa na nim jako na specjaliście, który przede wszystkim nie powinien szkodzić. 
  • Rosnąca biurokratyzacja budzi liczne wątpliwości.  Oto przykład: jeśli psycholog szkolny ma respektować zasady obowiązujące w placówce, to powinien o każdym przypadku zagrożenia poinformować dyrektora oraz rodzica lub prawnego opiekuna, a następnie uzyskać pisemne potwierdzenie, że udzielił tej informacji, a rodzic zobowiązał się do podjęcia konkretnych kroków. Czy nie przekracza wówczas swoich uprawnień? A przecież, jeśli tego nie zrobi, to zwierzchnicy mogą uznać, że nie dopełnił obowiązków. W niektórych szkołach oczekuje się protokołów z rozmów!  Już same wpisy do dziennika psychologa mogą budzić wątpliwości, szczególnie psychologów zaczynających pracę. Niedookreślony bywa też tryb oddawania dokumentacji do archiwum bądź ich niszczenia (np. opinii i orzeczeń absolwentów szkoły). Na pytania w tego typu sprawach nie umieją często odpowiedzieć nawet fachowcy od ochrony danych osobowych.
  • Brak jest bezpiecznej formy przekazywania bieżącej informacji. Dotyczy to przede wszystkim informacji pisemnej, np. wyjaśnienia lub powiadomienia o zdarzeniu udzielonego  dyrektorowi (np. o przemocy) – bo przecież składanie ich na dziennik, jak robią to nauczyciele piszący notatki służbowe, narusza tajemnicę zawodową! Trzeba też mieć świadomość, że do dziennika psychologa wgląd może mieć i dyrektor, i organy kontrolne. Nie każdy psycholog posiada też oddzielną, zamykaną na klucz szafkę na dokumentację.
  • Oczekiwania uczniów i nauczycieli są często rozbieżne. Zdarza się, że uczeń przychodzi po poradę lub ze skargą na nauczyciela, oczekując dyskrecji. Tymczasem mogą pojawić się naciski ze strony nauczycieli, aby ujawnić treść rozmowy lub personalia osób, które zgłaszały skargę. Wynikają z tego niekiedy poważne animozje. Psycholog, który upiera się przy zachowaniu standardów, może mieć nieprzyjemności ze strony współpracowników, ale i rodziców, a w konsekwencji także uczniów. Jeśli przyjmuje założenie, że szkoła ma służyć głównie uczniom i stojąc przed wyborem: ochrona interesów ucznia lub nauczyciela, wybierze to pierwsze – musi liczyć się z przykrymi niekiedy konsekwencjami. 
  • Przeciwstawianie się nieetycznym zachowaniom bywa bardzo trudne. Psycholog, jak każdy, narażony jest na obmowę, oszczerstwa, agresję. Pół biedy, jeśli są to kwestie, które łatwo zweryfikować. Gorzej, gdy sytuacje takie dotyczą rzekomych wypowiedzi czy zachowań, jakie miały mieć miejsce np. podczas udzielania porad. Na ten temat miałam okazję wysłuchać opinii psychologów, mediatora i prawników – przeważa pogląd, że nawet sytuacji, gdy o rozmowie w gabinecie wypowiadane są kłamstwa, psycholog nie może ujawnić treści spotkania… Kiedy natomiast psycholog styka się z manipulacją, np. uderzającą w uczniów, może jedynie liczyć na sensowne podejście do problemu działającej w placówce komisji etyki lub dyrektora.
  • Psycholog jako plaster na L-4. Podobnie jak pedagodzy, psychologowie zatrudnieni w szkołach bywają często wykorzystywani do pełnienia dyżurów na przerwach i zastępowania nieobecnych, chorujących nauczycieli. Kiedy powtarza się to zbyt często, psychologom trudno jest realizować zaplanowane działania. Ponadto przerwanie rozmowy z osobą, z którą – np. po raz pierwszy udało się nawiązać dobry kontakt lub która zdecydowała się opowiedzieć o swoim problemie, może zniweczyć całą pracę. A przecież powiedzenie komuś płaczącemu lub poruszonemu  „spotkajmy się później, muszę iść na dyżur” byłoby co najmniej osobliwe. Z drugiej strony niewykonanie polecenia i zlekceważenie dyżuru grozi poważnymi konsekwencjami i narusza zasady BHP.
  • Wykonywanie badań i testów. Wychowawcy, zwierzchnicy, a niekiedy rodzice oczekują często od psychologa przeprowadzania różnorodnych badań i testów. Nie mają z tym problemu psychologowie w poradniach, na ogół dobrze wyposażonych. Natomiast w szkołach zwykle brak jest funduszy na zakup profesjonalnych narzędzi badawczych, a czasami nie ma właściwych warunków do zapewnienia odpowiedniego miejsca, czasu, przebiegu badań (bo np. nie da się uniknąć wchodzenia osób postronnych, hałasu, odbierania telefonu wewnętrznego). Zdarza się, że rodzic zwraca się z ustną prośbą do psychologa w szkole lub poradni o przeprowadzenie jakiegoś testu lub przynosi własny, wydrukowany z Internetu i dziwi go odmowa – a przecież badań nie wykonuje się ot tak, na życzenie, powinny wynikać z uzasadnionej potrzeby.
  • Realizacja zaleceń poradni i specjalistów bywa kłopotliwa. Opinie i orzeczenia zawierają czasami liczne zalecenia, z których tylko część możliwa jest do realizacji w danej placówce. Np. trudno o ćwiczenia z logopedą, gdy takowego nie ma. Psycholog powinien pomóc w razie potrzeby nauczycielom w wyjaśnieniu praktycznych aspektów tych zaleceń i w napisaniu dostosowania ich do pracy na lekcjach danego przedmiotu. Zdarza się jednak, że nie wszyscy nauczyciele, a także rodzice, realizują  te zalecenia – a psycholog nie zawsze potrafi do tego przekonać.
  • Utrudniony dostęp do terapii. Nie każdy psycholog jest psychoterapeutą, a niektóre sprawy rodzinne czy indywidualne należy przekazać w ręce fachowca. Niestety, dostęp do bezpłatnej terapii jest niełatwy, dotyczy to zwłaszcza mniejszych miejscowości, a cena np. 100 złotych za godzinę prywatnej wizyty dla wielu osób bywa zaporowa. To pytanie do polityków: jak zachęcić dobrych psychologów, aby zamiast w prywatnym gabinecie chcieli pracować w placówce oświatowej? Wielu zniechęcają nie tylko zarobki, ale i zbiurokratyzowana struktura, liczne procedury, natłok spraw.
  • Świadek w sprawach rodzinnych. Gdy w rodzinie, małżeństwie pojawia się poważny konflikt, np. związany ze sprawą rozwodową czy ustaleniem opieki nad dzieckiem albo odbieraniem praw rodzicielskich, zdarza się, że jedno lub oboje rodzice próbują zmusić psychologa do świadczenia w sądzie na swoją korzyść i niekorzyść współmałżonka. Psycholog bywa czasem zaskoczony wezwaniem z sądu w takich sprawach. Szczęśliwie, szkolenia z aspektów prawnych pracy psychologa pomagają we właściwy sposób podejść do takich sytuacji. Zdarza się, że rodzice nie rozumieją, że psycholog powinien przede wszystkim mieć na uwadze dobro dziecka, a nie zajmować stanowisko w sporze między nimi.
  • Uczniowie i rodzice często mylą psychologa z pedagogiem – takie pomyłki zdarzają się często, być może wynikają z faktu, że obowiązki jednego i drugiego często się zazębiają, a ich współpraca jest, z konieczności, dość ścisła. Zakres obowiązków nie jest zazwyczaj  rozdzielony, gdyż ścisły  podział uniemożliwiłby zastępowanie części działań pedagoga przez psychologa i odwrotnie w przypadku chociażby dłuższego zwolnienia lekarskiego. Problematyczne bywa zajmowanie jednego gabinetu przez psychologa i pedagoga, gdyż ten drugi nie ma się często gdzie podziać podczas poufnych rozmów.
  • Psycholog bywa utożsamiany z psychiatrą. Wciąż jeszcze wizyta u psychologa bywa traktowana jako coś wstydliwego bądź dowodzącego poważnych problemów natury psychicznej. W placówkach, gdzie gabinet psychologa położony jest np. blisko stołówki, pokoju nauczycielskiego czy sekretariatu, rodzice lub uczniowie często unikają przychodzenia podczas przerw, obawiając się wzbudzić zaciekawienie osób postronnych i narazić na plotki lub złośliwości. Niestety, nie zawsze da się usytuować gabinet w miejscu zapewniającym większą dyskrecję.
  • Brak telefonu w gabinecie utrudnia kontakty i zachowanie poufności. Zdarzają się wyrozumiali wicedyrektorzy lub bibliotekarze, którzy zostawiają psychologa ze swoim służbowym telefonem i wychodzą, aby mógł porozmawiać o sprawie wymagającej dyskrecji, ale to raczej rzadkość. Z kolei używanie własnego prywatnego telefonu przez psychologa utrudnia zachowanie prywatności i rodzi ryzyko, że, np. w środku nocy, zadzwoni rodzic lub… uczeń, który znalazł numer w komórce mamy czy taty.

Oto tylko niektóre przykłady problemów, na jakie napotykają zatrudnieni w placówkach oświatowych psychologowie.

Elżbieta Misiak



Dyskusje
3 komentarze/y

Komentarze EKSPERTÓW


Brak wyników.

Najnowsze wątki