Czy udzielanie kredytów waloryzowanych walutami obcymi powinno zostać zabronione?

Autor: Janusz Andryszak
21 czerwiec 2017 / BANKI I PARABANKI

 

       W ostatnich tygodniach dynamiczne zmiany na rynkach walutowych spowodowały, że kwestie kredytów hipotecznych i kursu franka szwajcarskiego stały się jednym z ważniejszych tematów. Politycy niemal wszystkich partii, zaczęli przedstawiać swoje propozycje pomocy kredytobiorcom, posiadającym kredyty waloryzowane walutami obcymi. Mało natomiast słychać glosów, które analizowałyby zasadność istnienia tych kredytów. Warto więc szerzej spojrzeć na genezę powstania na polskim rynku produktów waloryzowanych obcymi walutami oraz przyjrzeć się jakie rozwiązania stosowane są w innch krajach.

       W Stanach Zjednoczonych instytucje finansowe nie oferuja klientom żadnych produktów waloryzowanych obcymi walutami i jedyną używaną walutą jest dolar amerykański. Banki w krajach starej Unii Europejskiej mają w swojej ofercie jedynie produkty nominowane w rodzimych walutach. Co jest więc przyczyną, że w Polsce produkty bankowe waloryzowane obcymi walutami stały się tak rozpowszechnione?

       Pierwszym bankiem, który wprowadził produkt waloryzowany obcą walutą był chyba Invest Bank. W polowie lat dziewiećdziesiątych Invest Bank, który nie miał licencji banku walutowego, utworzył produkt depozytowy waloryzowany kursem dolara amerykańskiego. Invest Bank przyjmował od klientów depozyty w złotówkach, od kwoty stanowiacej równowartość 100 USD do kwoty będącej odpowiednikiem 2.000 USD, zgodnie ze średnim kursem Narodowego Banku Polskiego (NBP). Termin lokat wynosił do 36 miesięcy. W latach 1995-2000 wartość dolara do złotówki wzrosła niemal dwukrotnie, więc produkt ten okazał się bardziej korzystny dla klientów niż dla banku.

       W latach dziewiećdziesiątych miała też miejsce intensywna prywatyzacja sektora bankowego. Sprywatyzowane banki, których większościowe pakiety akcji posiadały duże banki zachodnie, zaczęły wprowadzać do swojej oferty rownież produkty waloryzowane innymi walutami. Nie były to już jednak ryzykowne dla banku produkty depozytowe lecz ryzykowne dla klienta produkty kredytowe. Podobnie jak oferowana przez Invest Bank lokata, waloryzowana kursem dolara amerykanskiego, była produktem złotówkowym, tak również kredyty hipoteczne oferowane przez banki i waloryzowane kursem franka szwajcarskiego lub euro są produktami złotówkowymi. Do wprowadzenia takiego produktu nie były potrzebne żadne waluty obce i mogły być one finansowane z depozytów złotówkowych lub kredytow zaciaganych przez banki w dowolnej walucie. Niektóre instytucje finansowe oferowały też kredyty hipoteczne waloryzowane kursem japońskiego jena. Przy odrobinie inwencji banki mogłyby równiez wprowadzać produkty waloryzowane kursem dolara australijskiego lub nowozelandzkiego, a także każdej innej waluty, gdyż zarówno do wypłaty kredytu jak i do jego spłaty używane byłyby złotówki.

       Podczas gdy depozytowy produkt Invest Banku był waloryzowany średnim kursem dolara amerykanskiego ustalanym przez NBP, to oferowane kredyty hipoteczne są waloryzowane zgodnie z tabelą kupna i sprzedaży walut, ustalaną w dowolny sposób przez banki. Rożnica pomiędzy ceną kupna i sprzedaży waluty tworzy tak zwany spread, który banki zwiększyły w ciągu ostatnich pięciu lat aż dwukrotnie, obciążając kosztami kredytobiorców.  

       Zbliżające się wybory parlamentarne spowodowaly, że partie polityczne zaczęły przedstawiać swoje wizje rozwiązania problemu osób posiadających kredyty hipoteczne waloryzowane innymi walutami, proponując miedzy innymi możliwość spłaty kredytów w walutach obcych a nie w złotówkach, lub też możliwość spłaty kredytu zgodnie ze spread’em używanym w tabeli wymiany walut NBP. W umowach kredytowych sprecyzowane jest jednak, że kredyty muszą być spłacane w złotówkach, gdyż są to kredyty złotówkowe, które są tylko waloryzowane kursem waluty obcej. Aby więc umożliwić klientowi spłatę kredytów w walucie obcej konieczne jest sporządzenie stosownego aneksu do umowy. Ponadto w umowach kredytowych określone jest, że raty kredytu spłacane są zgodnie z kursem sprzedaży waluty w dniu spłaty kolejnej raty. W umowach kredytowych pominięto jednak sprecyzowanie wielkość spread’u. Pomimo tego, brak określenia wielkości spread’u nie może oznaczać jego dowolności. Zwiększanie spread’u przez banki można więc traktować jako czyn nieuczciwej konkurencji, który definiuje Art. 10 Ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Najbardziej adekwatnym elementen tej definicji odnoszącej się do kwestii spread’ów jest zatajenie przez bank ryzyka korzystania z usługi, gdyz bank w dowolny sposób zmienia spread w trakcie okresu kredytowania. Może więc najlepszym rozwiązaniem byłoby utrzymanie spread’ów z dnia podpisania umowy przez pełny okres kredytowania, a działania w tym kierunku powinien podjąć Urzad Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

       Czy jednak nie byłoby celowe zabronienie instytucjom finansowym oferowania produktów waloryzowanych kursami walut obcych jak to ma miejsce w wielu krajach? Na stronach internetowych niemieckich banków Commerzbank i Deutsche Bank nie znajdziemy produktu, który byłby waloryzowany w obcej walucie. Znajdziemy natomiast szeroką ofertę kredytów hipotecznych o stałym oprocentowaniu przez pełny okres kredytowania, których z kolei nie mają w swojej ofercie banki w Polsce. Commerzbank posiada ponad 72% kapitału akcyjnego BRE Banku, który za pomocą swoich banków detalicznych MultiBanku oraz mBanku oferuje klientom w Polsce kredyty hipoteczne waloryzowane walutami obcymi. Wygląda więc na to że Commerzbank, nie mogąc oferować takich produktów na terenie Niemiec, gdzie prawa konsumenckie chronią klientów, wprowadza na polski rynek za pośrednictwem mBanku i MultiBanku ryzykowne dla polskich klientów produkty bankowe, gdyż konsumenci w Polsce nie są odpowiednio chronieni i dozwolone są produkty waloryzowane w innych walutach. Przed kilkoma miesiącami MultiBank i mBank zostały już pozwane w pierwszym pozwie zbiorowym przeciwko bankom, przez klientów, którzy posiadają kredyty hipoteczne, waloryzowane w walutach obcych. Przyczyną pozwu było dokonywanie przez te banki arbitralnych i niekorzystnych dla klientów zmian oprocentowań kredytów.

       Obserwując ofertę kredytów hipotecznych można zauwżyć, że banki, w których większościowy pakiet akcji należy do Skarbu Państwa, jak PKO BP S.A. zachowywały większą powściągliwość w oferowaniu kredytów waloryzowanymi obcymi walutami.  Największą ofertę kredytów hipotecznych waloryzowanych w obcych walutach posiadały natomiast banki, których kapitał w większości należał do banków zagranicznych. Banki te, aby zdobyć klientów oferowały często finansowanie do 110% wartości nieruchomości na okres do 40 lat. Banki zagraniczne w swoich krajach nie mogłyby oferować klientom produktów hipotecznych waloryzowanych w innych walutach, gdyż są one w tych krajach niedozwolone. Posiadając jednak znaczący kapitał w bankach na terenie Polski, mogą oferować Polakom produkty finansowe dużego ryzyka, które zabronione są w innych krajach.

       Ubocznym negatywnym efektem oddziaływania produktów hipotecznych waloryzowanych w obcych walutach, jest stymulowanie wzrostu cen nieruchomości. Ze względu na niższe stopy procentowe kredytów waloryzowanych obcymi walutami, kredytobiorcy przy określonej zdolności kredytowej, kwalifikowali się zazwyczaj na wyższą kwotę kredytu waloryzowanego obcą walutą niż kredytu w walucie polskiej. Przyczyniało się to do akceptowania przez kupujacych wzrostu ceny nieruchomości i zmniejszenia presji na jej obniżenie, gdyż istotnym argumentem przy podejmowaniu decyzji o zakupie mieszkania stała się nie wyższa cena nieruchomości lecz niższa kwota miesiecznej raty kredytu.   

       Może więc warto również w Polsce zabronić bankom oferowania tego rodzaju produktów.

 

Janusz Andryszak

 

Źródło: www.commerzbank.de, www.deutsche-bank.de, www.brebank.com.pl,